<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-4587187409155153324</id><updated>2011-12-23T15:50:46.287+01:00</updated><category term='Wietnam'/><category term='Malezja'/><category term='Tajlandia'/><category term='Kambodza'/><category term='Laos'/><category term='Gdańsk'/><title type='text'>Kolorowy Smak Orientu</title><subtitle type='html'>Tajlandia Laos Kambodża Wietnam Malezja 2009</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://kolorowysmakorientu.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4587187409155153324/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kolorowysmakorientu.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>Gosia i Krzysiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013935854168097914</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/-piqTJyqs0Fg/TlFuklw8YZI/AAAAAAAANu8/eOnhcxscaaQ/s220/258617_10150206155807280_793842279_7013012_5294914_o.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>35</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4587187409155153324.post-560540403863799554</id><published>2011-10-23T21:29:00.000+02:00</published><updated>2011-10-25T20:30:44.237+02:00</updated><title type='text'>Kuala Lumpur na do widzenia</title><content type='html'>To niestety ostatnie miasto na trasie naszej podróży po Azji. Dostaliśmy się tam z Singapuru bardzo luksusowym autobusem, wyposażonym w rozkładane do spania fotele (3 w rzędzie), jak w klasie biznes, mknący po autostradzie, równej jak stół przez 5h na odcinku 450km! za około 30zł. Tego brakuje w "polskimbusie":). W Kuala Lumpur,&amp;nbsp;byliśmy&amp;nbsp;już&amp;nbsp;wcześniej i na blogu już nie raz wspominaliśmy o tym niezwykłym mieście.&amp;nbsp;Spędziliśmy&amp;nbsp;tu 3 dni w naszym ulubionym hosletu &lt;a href="http://ribbonstayyz.com/"&gt;RibbonStayyz&lt;/a&gt;, podczas których m.in. zakupiliśmy ostatnie prezenty dla znajomych i rodziny, odwiedziliśmy hinduistyczną jaskinie bad cave, położoną na obrzeżach miasta i ku pamięci, ostatni raz&amp;nbsp;udaliśmy&amp;nbsp;się pod symbol Malezji czyli Petronas Tower.&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Nasz wyjazd niestety dobiegł już końca i po około 24 godzinach lotu, z przesiadką w Londynie dostaliśmy się do Gdańska.&amp;nbsp;Bardzo ciężko było nam się zaadoptować do zimnej, jesiennej pogody, która przywitała nas na lotnisku,&amp;nbsp;następnie do pędzącego trybu życia, do którego po tak wspaniałej i beztroskiej podróży ciężko się przystosować a tym bardziej zebrać się do napisania kilku słów na blogu:P&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Indonezja to&amp;nbsp;niezwykły&amp;nbsp;kraj wielu kontrastów w którym każdy znajdzie coś dla siebie. To olbrzymie państwo, po odwiedzeniu którego ma się wrażenie jakby się było&amp;nbsp;co najmniej w 3 zupełnie&amp;nbsp;rożnych&amp;nbsp;krajach. Pełna dzikich zwierząt, ciężka do przemierzania Sumatra, rozwijająca się w zabójczym tempie, przeludniona, często bardzo nowoczesna, a zarazem pełna niebezpiecznych i jakże cudownych wulkanów Jawa, turystyczna i pełna najlepszych surferskich spotów Bali i oczywiście najcudowniejsza na świecie wyspa Gili Air to miejsca, które&amp;nbsp;pozostaną&amp;nbsp;w naszej pamięci na zawsze... To własnie ich&amp;nbsp;odkrywanie&amp;nbsp;powoduje, że podróże są naszą wielka życiową pasją, a niekiedy pożerającą całe oszczędności:)&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Dziękujemy za odwiedzanie naszego bloga i mamy nadzieję że udało nam kogoś zainspirować do podążania w kierunku fantastycznej Azji południowo-wschodniej :)&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Zapraszamy również na prezentacje z wyjazdu, której termin podamy w&amp;nbsp;najbliższym&amp;nbsp;czasie.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;i&gt;Krzysiek&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;i&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;table style="width: 194px;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td align="center" style="background: url(https://picasaweb.google.com/s/c/transparent_album_background.gif) no-repeat left; height: 194px;"&gt;&lt;a href="https://picasaweb.google.com/kshysztoff/KualaLumpur02?authuser=0&amp;amp;feat=embedwebsite"&gt;&lt;img height="160" src="https://lh3.googleusercontent.com/-JSjpj1lMkrE/TpXTsxwnlyE/AAAAAAAAOSQ/1osmfpwto0g/s160-c/KualaLumpur02.jpg" style="margin: 1px 0 0 4px;" width="160" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="font-family: arial,sans-serif; font-size: 11px; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://picasaweb.google.com/kshysztoff/KualaLumpur02?authuser=0&amp;amp;feat=embedwebsite" style="color: #4d4d4d; font-weight: bold; text-decoration: none;"&gt;Kuala Lumpur&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;i&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4587187409155153324-560540403863799554?l=kolorowysmakorientu.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kolorowysmakorientu.blogspot.com/feeds/560540403863799554/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kolorowysmakorientu.blogspot.com/2011/10/kuala-lumpur.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4587187409155153324/posts/default/560540403863799554'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4587187409155153324/posts/default/560540403863799554'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kolorowysmakorientu.blogspot.com/2011/10/kuala-lumpur.html' title='Kuala Lumpur na do widzenia'/><author><name>Gosia i Krzysiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013935854168097914</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/-piqTJyqs0Fg/TlFuklw8YZI/AAAAAAAANu8/eOnhcxscaaQ/s220/258617_10150206155807280_793842279_7013012_5294914_o.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='https://lh3.googleusercontent.com/-JSjpj1lMkrE/TpXTsxwnlyE/AAAAAAAAOSQ/1osmfpwto0g/s72-c/KualaLumpur02.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4587187409155153324.post-7844515111658358547</id><published>2011-10-19T23:03:00.004+02:00</published><updated>2011-12-23T15:50:46.294+01:00</updated><title type='text'>Singapur</title><content type='html'>Po&amp;nbsp;półtoramiesięcznym pobycie w naszej ukochanej Indonezji, w końcu&amp;nbsp;musieliśmy&amp;nbsp;się z nią niestety pożegnać:(. Wsiedliśmy w samolot i podziwiając przez okno widoki Balijskich wulkanów, unoszących się ponad chmurami udaliśmy się do&amp;nbsp;wspaniałego&amp;nbsp;państwa&amp;nbsp;na wschodnim&amp;nbsp;krańcu&amp;nbsp;Półwyspu&amp;nbsp;Malezyjskiego a dokładnie do Singapuru. To miasto - państwo położone na wyspie o tej samej nazwie i powierzchni jedynie nieco ponad 500km2. Niesamowicie nowoczesne miejsce, które zaszokowało nas od samego wyjścia z samolotu. Lotnisko Changi to jeden z najnowocześniejszych portów lotniczych na świecie, który&amp;nbsp;ciągle&amp;nbsp;się&amp;nbsp;rozbudowuje. Można tu znaleźć (co jest szczególnie ważne dla turystów budżetowych) liczne darmowe! "umilacze" takie jak: komputery z dostępem do internetu, który z resztą w całym Singapurze jest bezprzewodowo&amp;nbsp;dostępy 4 free, leżanki z widokiem na pas startowy, na których wygodnie można&amp;nbsp;przespać&amp;nbsp;noc na lotnisku, masażery do nóg, piękny i przytulny wystrój, relaksującą&amp;nbsp;muzykę&amp;nbsp;w tle i&amp;nbsp;oczywiście, jak w całym mieście wszechobecną zieleń. Na lotnisku skorzystać&amp;nbsp;można&amp;nbsp;z bardzo fachowej informacji turystycznej gdzie,&amp;nbsp;zarezerwowaliśmy&amp;nbsp;tani hostel i&amp;nbsp;otrzymaliśmy&amp;nbsp;informacje o&amp;nbsp;wszystkich&amp;nbsp;atrakcjach wartych odwiedzenia, zaznaczonych na&amp;nbsp;otrzymanej na&amp;nbsp;miejscu&amp;nbsp;mapie miasta:)&amp;nbsp;Spędziliśmy&amp;nbsp;tu jedynie dwa dni ale pozwoliły nam one zobaczyć to, na co w Singapurze najbardziej&amp;nbsp;liczyliśmy; czyli&amp;nbsp;fascynującą urbanistykę tego fantastycznego miasta, a szczególnie po zmroku:)&amp;nbsp;Nie będę się zbytnio o tym rozpisywać, bo&amp;nbsp;ciężko jest to, co widzieliśmy ubrać w słowa:) Dodam tylko, że&amp;nbsp;mieliśmy&amp;nbsp;okazję zobaczyć niesamowite (naturalnie już darmowe:P) multimedialne show z udziałem fontann, laserów, świateł, ognia i niezwykłej muzyki. Obrazy w nim&amp;nbsp;wyświetlane&amp;nbsp;są z dachu wspaniałego hotelu&amp;nbsp;"Marina Bay"&amp;nbsp;i rzucane na&amp;nbsp;ścianę wody z fontann przy brzegu słynnej zatoki o tej samej nazwie. Żaden film i żadne&amp;nbsp;zdjęcia&amp;nbsp;nie&amp;nbsp;oddadzą&amp;nbsp;tego klimatu ale spróbujcie:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://1.gvt0.com/vi/l_V3_lEdywU/0.jpg" height="266" width="320"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/l_V3_lEdywU&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/l_V3_lEdywU&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;table style="width: 194px;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td align="center" style="background: url(https://picasaweb.google.com/s/c/transparent_album_background.gif) no-repeat left; height: 194px;"&gt;&lt;a href="https://picasaweb.google.com/kshysztoff/Singapur?authuser=0&amp;amp;feat=embedwebsite"&gt;&lt;img height="160" src="https://lh5.googleusercontent.com/-seMLlqHTxZY/Tpa5sQGGi4E/AAAAAAAAOSQ/yB_1W0oRj5I/s160-c/Singapur.jpg" style="margin: 1px 0 0 4px;" width="160" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="font-family: arial,sans-serif; font-size: 11px; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://picasaweb.google.com/kshysztoff/Singapur?authuser=0&amp;amp;feat=embedwebsite" style="color: #4d4d4d; font-weight: bold; text-decoration: none;"&gt;Singapur&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;i&gt;fot. Krzysiek, Jacek&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4587187409155153324-7844515111658358547?l=kolorowysmakorientu.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kolorowysmakorientu.blogspot.com/feeds/7844515111658358547/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kolorowysmakorientu.blogspot.com/2011/10/singapur.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4587187409155153324/posts/default/7844515111658358547'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4587187409155153324/posts/default/7844515111658358547'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kolorowysmakorientu.blogspot.com/2011/10/singapur.html' title='Singapur'/><author><name>Gosia i Krzysiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013935854168097914</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/-piqTJyqs0Fg/TlFuklw8YZI/AAAAAAAANu8/eOnhcxscaaQ/s220/258617_10150206155807280_793842279_7013012_5294914_o.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='https://lh5.googleusercontent.com/-seMLlqHTxZY/Tpa5sQGGi4E/AAAAAAAAOSQ/yB_1W0oRj5I/s72-c/Singapur.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4587187409155153324.post-7258136334820654603</id><published>2011-10-14T01:13:00.000+02:00</published><updated>2011-10-19T21:50:57.074+02:00</updated><title type='text'>Bali</title><content type='html'>Bali to znana na calym swiecie wyspa, na ktora corocznie zjezdzaja setki tysiecy, a nawet miliony turystow. Ludzi z calego swiata przyciagaja tu, skupione w jednym miejscu, typowe indonezyjskie atrakcje tj. piekne plaze, zielone tarasy ryzowe, potezne wulkany, wspaniala i bardzo oryginalna architektora, hinduistyczne swiatynie oraz barwne ceremonie zwiazane z ta religia. Ponadto Bali jest mekka dla surferow - to jedno z najchetniej wybieranych miejsc na swiecie przez amatorow tego sportu. Na wyspie tej mozna sie rowniez dobrze zabawic....&lt;br /&gt;Nasz pobyt na Bali ograniczylismy do dwoch dni w Permuteranie, a po powrocie z Gili Islands pozostalych pieciu dni w Ubudzie i Kucie.&lt;br /&gt;Ubud slynie glownie z przepieknej i niepowtarzalnej balijskiej architektury oraz okolicznych majestycznych swiatyn, rozsianych pomiedzy polami ryzowi i plantacjami kawy, do ktorych dotarlismy wynajetymi skuterami. W miescie jest wiele malych sklepikow z rekodzielem i lokalnych galerii, dlatego wielbiciele zakupow bedac na Bali chetnie odwiedzaja to miejsce. Dla osob takich jak my, z malym budzetem dobra alternatywa jest potezny bazar, na ktorym zaopatrzyc sie mozna w piekne pamiatki (Krzysiek z Jackiem kupili tyle talerzy, ze teraz ledwo nosza swoje plecaki:)). &lt;br /&gt;Do Kuty za to pojechalismy glownie w jednym celu - surfowania:) Oprocz tego, ze jest to jedna z lepszych miejscowek na swiecie do nauki tego sportu. Jednak pozatym nie jest zbyt interesujacym i pieknym miejscem - korki, wszechobecne centra handlowe i potezne betonowe hotele powoduja, ze przypomina to bardziej zatloczone miasto niz rajska wyspe. Jednak nie podlega dyskusji, ze w Kucie surfing byl dla nas numerem 1. Przez 3 ostatnie dni pobytu na wyspie stawialismy nasze pierwsze kroki, podpatrujac wyczyny miejscowych surferow, czerpiac z tego niesamowita przyjemnosc. Jest to powod, dla ktorego w przyszlosci na pewno odwiedzimy jeszcze to miejsce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Gosia i Krzysiek&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;table style="width: 194px;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td align="center" style="background: url(https://picasaweb.google.com/s/c/transparent_album_background.gif) no-repeat left; height: 194px;"&gt;&lt;a href="https://picasaweb.google.com/kshysztoff/UbudBali?authuser=0&amp;amp;authkey=Gv1sRgCPOO_7-E7sjBZA&amp;amp;feat=embedwebsite"&gt;&lt;img height="160" src="https://lh5.googleusercontent.com/-x0LrWnwlAHk/TpWGAB-MAxE/AAAAAAAAOEU/MTvc6hMo8uk/s160-c/UbudBali.jpg" style="margin: 1px 0 0 4px;" width="160" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="font-family: arial,sans-serif; font-size: 11px; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://picasaweb.google.com/kshysztoff/UbudBali?authuser=0&amp;amp;authkey=Gv1sRgCPOO_7-E7sjBZA&amp;amp;feat=embedwebsite" style="color: #4d4d4d; font-weight: bold; text-decoration: none;"&gt;Ubud, Bali&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;table style="width: 194px;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td align="center" style="background: url(https://picasaweb.google.com/s/c/transparent_album_background.gif) no-repeat left; height: 194px;"&gt;&lt;a href="https://picasaweb.google.com/kshysztoff/PemuteranBali?authuser=0&amp;amp;feat=embedwebsite"&gt;&lt;img height="160" src="https://lh5.googleusercontent.com/-YG-3m-7ke_Q/Tpa8sLDPrQE/AAAAAAAAOLM/Ef_70t6aQTc/s160-c/PemuteranBali.jpg" style="margin: 1px 0 0 4px;" width="160" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="font-family: arial,sans-serif; font-size: 11px; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://picasaweb.google.com/kshysztoff/PemuteranBali?authuser=0&amp;amp;feat=embedwebsite" style="color: #4d4d4d; font-weight: bold; text-decoration: none;"&gt;Pemuteran, Bali&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;i&gt;&lt;/i&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;table style="width: 194px;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td align="center" style="background: url(https://picasaweb.google.com/s/c/transparent_album_background.gif) no-repeat left; height: 194px;"&gt;&lt;a href="https://picasaweb.google.com/kshysztoff/KutaBali?authuser=0&amp;amp;feat=embedwebsite"&gt;&lt;img height="160" src="https://lh6.googleusercontent.com/-OxUJmto2fUE/ToxwuWLtiPE/AAAAAAAAOJw/OSrJJ7vp5TA/s160-c/KutaBali.jpg" style="margin: 1px 0 0 4px;" width="160" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="font-family: arial,sans-serif; font-size: 11px; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://picasaweb.google.com/kshysztoff/KutaBali?authuser=0&amp;amp;feat=embedwebsite" style="color: #4d4d4d; font-weight: bold; text-decoration: none;"&gt;Kuta, Bali&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;fot. Krzysiek, Jacek i Gosia&lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4587187409155153324-7258136334820654603?l=kolorowysmakorientu.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kolorowysmakorientu.blogspot.com/feeds/7258136334820654603/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kolorowysmakorientu.blogspot.com/2011/10/bali.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4587187409155153324/posts/default/7258136334820654603'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4587187409155153324/posts/default/7258136334820654603'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kolorowysmakorientu.blogspot.com/2011/10/bali.html' title='Bali'/><author><name>Gosia i Krzysiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013935854168097914</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/-piqTJyqs0Fg/TlFuklw8YZI/AAAAAAAANu8/eOnhcxscaaQ/s220/258617_10150206155807280_793842279_7013012_5294914_o.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='https://lh5.googleusercontent.com/-x0LrWnwlAHk/TpWGAB-MAxE/AAAAAAAAOEU/MTvc6hMo8uk/s72-c/UbudBali.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4587187409155153324.post-3191901789359888151</id><published>2011-10-05T16:53:00.002+02:00</published><updated>2011-10-14T12:08:44.217+02:00</updated><title type='text'>Gili Air</title><content type='html'>Po trzydniowej wspinaczce na wulkany Jawy wyladowalismy na znanym na calym swiecie Bali. Basen, rzecz ktora wydawala nam sie zbednym dodatkiem, okazal sie calkiem mila atrakcja podczas naszego 2-dniowego odpoczynku w Permuteranie - pierwszej miejscowosci do ktorej trafilismy. Wylegiwanie sie na basenowym lezaku, popijanie miejscowej nalewki z oleju palmowego - Araku oraz obserwowanie splywajacej lawy na wzgorzu za naszym resortem:) okazalo sie mila odmiana od trudow ostatnich dni.&lt;br /&gt;Zwiedzanie Bali postanowilismy pozostawic sobie na koniec pobytu w Indonezji i zdecydowalismy ruszyc prosto na Gili Islands. Nie planowalismy wczesniej tego kierunku, jednak ludzie spotkani na naszej drodze goraco polecali nam to miejsce. Po dosc wyczerpujacej podrozy, w koncu postawilismy nasze stopy na snieznobialym piasku jedenj z trzech wysp Gili - Gili Air.&lt;br /&gt;Gili Islands to polozone obok siebie 3 niewielkie wyspy, z ktorych kazda jest inna. Gili Trawangan - najwieksza z nich to cel ludzi spragnionych imprez i nocnego zycia. Gili Meno - najmniejsza i najspokojniejsza, dla ludzi szukajacych wytchnienia od codziennego zgielku. Gili Air - to cos posrodku a zarazem najprawdopodobniej najpiekniejsza z trzech - dla nas okazala sie rajem na Ziemi.&lt;br /&gt;Brak pojazdow mechanicznych, drog, betonowych hoteli a czasem takze pradu powoduje, ze wyspa wyglada na nieskazona przez czlowieka.&lt;br /&gt;Dni na Gli Air mijaly leniwie i bylo to pierwsze miejsce, gdzie nierobienie niczego sprawialo nam tyle przyjemnosci. W miedzyczasie wylegiwania sie na plazy i spacerowania &amp;nbsp;wokol wyspy czesto nurkowalismy podziwiajac niesamowite rafy i zycie morskich zwierzat. Widzielismy niezliczonae gatunki kolorowych ryb, weza morskiego, a nawet parokrotnie majestatyczne zolwie, ktore udalo nam sie nawet dotknac, a Krzyskowi plywac na grzbiecie jednego z nich. Kosztowalismy lokalnej kuchni, ktora okazala sie swietna, w szczegolnosci swieze grilowane ryby i roznorakie potrawy, gotowane w sosie curry. Wieczory zas spedzalismy najczesciej w naszym ulubionym miejscu o nazwie Zipp Bar z przemila i bardzo wyczilowana zaloga lokalnych barmanow, ktorzy dlugo pozostana w naszej pamieci. Oprocz barmanow poznawalismy tam wielu ludzi z calego swiata, ktorzy tak samo jak my byli zauroczeni tym miejscem. M.in wczasy na wyspie spedzala przesympatyczna gromadka Rosjan, ktora zaprosila nas nawet na swoje wesele na pobliskiej plazy (fotek z wesela brak, z powodu awarii aparatu Gosi:().&amp;nbsp;Inna ekipa, z ktora spedzalismy duzo czasu na wyspie byla trojka chlopakow z Gdanska. Wspolnie lodka oplynelismy 3 Gili Islands, nurkujac i podziwiajac podwodny swiat.&lt;br /&gt;Opowiesci o problemach z opuszczeniem wyspy okazaly sie rowniez problemem i w naszym przypadku,. Planowane wczesniej 3 dni zamienily sie w 8, czego nawet przez chwile nie pozalowalismy!!! Totalnie wyczilowani wyruszylismy w nasza dalsza podroz na Bali.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Gosia i Jacek&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table style="width: 194px;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td align="center" style="background: url(https://picasaweb.google.com/s/c/transparent_album_background.gif) no-repeat left; height: 194px;"&gt;&lt;a href="https://picasaweb.google.com/kshysztoff/GiliAir?authuser=0&amp;amp;feat=embedwebsite"&gt;&lt;img height="160" src="https://lh4.googleusercontent.com/-A0oUbfTLF8A/Toxc67ghU8E/AAAAAAAAOCs/0YS1HI0clc0/s160-c/GiliAir.jpg" style="margin: 1px 0 0 4px;" width="160" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="font-family: arial,sans-serif; font-size: 11px; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://picasaweb.google.com/kshysztoff/GiliAir?authuser=0&amp;amp;feat=embedwebsite" style="color: #4d4d4d; font-weight: bold; text-decoration: none;"&gt;Gili Air&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;i&gt;foto: Gosia Jacek i Krzyn&lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4587187409155153324-3191901789359888151?l=kolorowysmakorientu.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kolorowysmakorientu.blogspot.com/feeds/3191901789359888151/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kolorowysmakorientu.blogspot.com/2011/10/gili-air.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4587187409155153324/posts/default/3191901789359888151'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4587187409155153324/posts/default/3191901789359888151'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kolorowysmakorientu.blogspot.com/2011/10/gili-air.html' title='Gili Air'/><author><name>Gosia i Krzysiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013935854168097914</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/-piqTJyqs0Fg/TlFuklw8YZI/AAAAAAAANu8/eOnhcxscaaQ/s220/258617_10150206155807280_793842279_7013012_5294914_o.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='https://lh4.googleusercontent.com/-A0oUbfTLF8A/Toxc67ghU8E/AAAAAAAAOCs/0YS1HI0clc0/s72-c/GiliAir.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4587187409155153324.post-8500500031419774968</id><published>2011-10-03T16:30:00.000+02:00</published><updated>2011-10-03T16:30:05.649+02:00</updated><title type='text'>Guang Ijen</title><content type='html'>Po sniadaniu wsiedlismy w minibusa i udalismy sie w kilkugodzinna droge na drugi wulkan o nazwie Ijen (Idzien) polozony na wschodnim skraju Jawy. Po poludniu dojechalismy do wioski, oddalonej o godzine drogi od podnoza, slynacej z uprawy kawy. Spedzilismy tam noc w towarzystwie kilkunastu turystow z Europy, w jedynym hotelu w okolicy. Poznalismy takze Tomka i Ule, bardzo sympatycznych Polakow, wraz z ktorymi spedzilismy tam wieczor. Moczylismy zmeczone podroza i brudne od wulkanicznwego pylu ciala w hotelowym basenie z goraca woda pochodzaca z okolicznych zrodel. Atrakcja wieczoru byl rowniez Aleksjej serwujacy wszystkim gosciom niekonczace sie, wlasne poklady rumu z cola i opowiadajacy przezabawne historie w jezyku ciala:) gdyz nie znal angielskiego. Poranek nastepnego dnia byl przez to bardzo ciezki, szczegolnie, ze sniadanie bylo o 4 rano. Sam treking do wulkanu to ok. 2 godzin marszu pod gore, niekiedy bardzo stroma, ale za to z przepieknymi widokami. Ijen to wulkan o wysokosci 3211 m n.p.m., gdzie znajduje sie przepiekne wapienne jezioro, a na zboczach olbrzymie poklady siarki. Wulkan polozony jest na terenie parku narodowego, wiec siarke wydobywa sie tu w tradycyjny, nieinwazyjny sposob.Mimo, ze bylo to zakazane i nieliczni turysci sie na to decyduja, nam udalo sie zejsc do srodka krateru i zobaczyc w jak ciezkich warunkach pracuja tam ludzie. Wszechobecny duszacy i gryzacy w oczy dym powodowal ze ciezko wytrzymac tam dluzej niz kilka minut, podczas gdy gornicy spedzaja tam wiele godzin dziennie. Ich mordercza praca glownie polega na przenoszeniu na plecach koszy, wazacych na do 90 kilogramow wypelnionych siarka, najpierw po stromych scianach w gore krateru, a nastepnie w dol zboczy wulkanicznych. Za kilogram urobku dostaja rownowartosc ok. 25 groszy, co przy maksymalnie 2-och kursach dziennie daje raczej niewielki zarobek.&lt;br&gt;&lt;i&gt;krzysiek&lt;/i&gt;&lt;br&gt;&lt;table style="width:194px;"&gt;&lt;tr&gt;&lt;td align="center" style="height:194px;background:url(https://picasaweb.google.com/s/c/transparent_album_background.gif) no-repeat left"&gt;&lt;a href="https://picasaweb.google.com/kshysztoff/Ijen?authuser=0&amp;feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="https://lh5.googleusercontent.com/-bj3pRMga8As/TonEsNDcG0E/AAAAAAAAN84/AKQw1XOfcOU/s160-c/Ijen.jpg" width="160" height="160" style="margin:1px 0 0 4px;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align:center;font-family:arial,sans-serif;font-size:11px"&gt;&lt;a href="https://picasaweb.google.com/kshysztoff/Ijen?authuser=0&amp;feat=embedwebsite" style="color:#4D4D4D;font-weight:bold;text-decoration:none;"&gt;Ijen&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/table&gt;&lt;br&gt;&lt;i&gt;foto; Jacek i Krzyn&lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4587187409155153324-8500500031419774968?l=kolorowysmakorientu.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kolorowysmakorientu.blogspot.com/feeds/8500500031419774968/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kolorowysmakorientu.blogspot.com/2011/10/guang-ijen.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4587187409155153324/posts/default/8500500031419774968'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4587187409155153324/posts/default/8500500031419774968'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kolorowysmakorientu.blogspot.com/2011/10/guang-ijen.html' title='Guang Ijen'/><author><name>Gosia i Krzysiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013935854168097914</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/-piqTJyqs0Fg/TlFuklw8YZI/AAAAAAAANu8/eOnhcxscaaQ/s220/258617_10150206155807280_793842279_7013012_5294914_o.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='https://lh5.googleusercontent.com/-bj3pRMga8As/TonEsNDcG0E/AAAAAAAAN84/AKQw1XOfcOU/s72-c/Ijen.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4587187409155153324.post-3185185876929857730</id><published>2011-10-03T16:25:00.000+02:00</published><updated>2011-10-03T16:25:28.560+02:00</updated><title type='text'>Guang Bromo</title><content type='html'>Po ostatnich dniach spedzonych w duzych miastach, postanowilismy poobcowac troche z natura. Jak wiadomo - Indonezja to ciag wysp pochodzenia wulkanicznego, powstalych miliony lat temu na styku dwoch plyt tektonicznych - euroazjatyckiej i australijskiej.Jest to powod duzej aktywnosci sejsmicznej na obszarze calego kraju. Mielismy okazje sie o tym przekonac podczas nocnego trzesienia ziemi w Bukit Lawang. W Indonezji mozna spotkac setki wulkanow, z ktorych duza czesc jest aktywna. Postanowilimy sie wybrac na 2 z nich, polozone we wschodniej czesci Jawy. Pierwszy to Bromo, oddalony o ok. 13 godzin drogi od Yogjakarty. Jest nabardziej charakterystycznym wulkanem, znany z pieknych wschodow slonca i kojarzony z Indonezja. Jest to najwiekszy aktywny wulkan w Indonezji, ktorego ostatnia erupcja miala miejsce 4 miesiace przed naszym pobytem. Jego wysokosc 2329 m n.p.m. moze nie powala, ale widok na krater oraz 2 okoliczne wulkany o poranku totalnie zwala z nog. Do wioski pod wulkanem przyjechalismy o godz. 21, przespalismy sie kilka godzin w calkiem luksusowym jak na tutejsze standardy hotelu, z ktorego rozciaga sie piekny widok na Bromo. O godzinie 4:30 rano wyruszylismy jeepem na punkt widokowy, polozony ok. 5 km od wulkanu i ponad 300 m nad jego kraterem, zeby od 5:00 moc obserwowac niesamowicie malowniczy wschod slonca. Nastepnie wsiedlismy w jeepa i zjechalismy pod samo wzgorze i pieszo podeszlismy do krateru. Krajobraz przypominal troche Marsa;wszedzie ciemno-szary pyl unoszacy sie przy kazdym kroku, czasami nie dalo sie oddychac. Gdy podeszlismy do krateru, z jego srodka buchal dym, co potegowalo uczucie strachu.Niestety, jest to bardzo popularne miejsce, a setki turystow dziennie sprawiaja, ze mozna odniesc wrazenie bycia na Giewoncie w lipcu:)&lt;br&gt;&lt;i&gt;Krzysiek&lt;/i&gt;&lt;br&gt;&lt;table style="width:194px;"&gt;&lt;tr&gt;&lt;td align="center" style="height:194px;background:url(https://picasaweb.google.com/s/c/transparent_album_background.gif) no-repeat left"&gt;&lt;a href="https://picasaweb.google.com/kshysztoff/Bromo?authuser=0&amp;authkey=Gv1sRgCOeV6aK9uZXTdA&amp;feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="https://lh5.googleusercontent.com/-MvJmnjE1be0/TonAklZOeDE/AAAAAAAAN64/-9ouzys39yY/s160-c/Bromo.jpg" width="160" height="160" style="margin:1px 0 0 4px;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align:center;font-family:arial,sans-serif;font-size:11px"&gt;&lt;a href="https://picasaweb.google.com/kshysztoff/Bromo?authuser=0&amp;authkey=Gv1sRgCOeV6aK9uZXTdA&amp;feat=embedwebsite" style="color:#4D4D4D;font-weight:bold;text-decoration:none;"&gt;Bromo&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/table&gt;&lt;br&gt;&lt;i&gt;foto: Jacek i Krzyn&lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4587187409155153324-3185185876929857730?l=kolorowysmakorientu.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kolorowysmakorientu.blogspot.com/feeds/3185185876929857730/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kolorowysmakorientu.blogspot.com/2011/10/guang-bromo.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4587187409155153324/posts/default/3185185876929857730'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4587187409155153324/posts/default/3185185876929857730'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kolorowysmakorientu.blogspot.com/2011/10/guang-bromo.html' title='Guang Bromo'/><author><name>Gosia i Krzysiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013935854168097914</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/-piqTJyqs0Fg/TlFuklw8YZI/AAAAAAAANu8/eOnhcxscaaQ/s220/258617_10150206155807280_793842279_7013012_5294914_o.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='https://lh5.googleusercontent.com/-MvJmnjE1be0/TonAklZOeDE/AAAAAAAAN64/-9ouzys39yY/s72-c/Bromo.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4587187409155153324.post-3057540429509894276</id><published>2011-10-03T16:23:00.000+02:00</published><updated>2011-10-20T18:55:15.456+02:00</updated><title type='text'>Yogjakarta</title><content type='html'>Yogjakarta to kolejne sposrod kilku duzych miast na Jawie i jest z nich najchetniej odwiedzane przez turystow, ktorzy zazwyczaj trzymaja sie z dala od stolicy. Yogja (tak w skrocie nazywaja je mieszkancy) to miasto z wieloma atrakcjami, ale tradycyjnie nie zachwycily nas zbytnio. Liczne bazary, przypominajace raczej biedne centra handlowe z niezaciekawym asortymentem, galerie z tradycyjnym rekodzielem to chyba typowe atrakcje duzych miast Indonezji. Glowna z nich, opisana w przewodnikach mial byc Palac Sultana, z ktorego po namowach spotkanych na miejscu Polakow zrezygnowalismy:) Zatrzymalismy sie tu na 2 noce i nasz pobyt zaliczamy do zdecydowanie udanych, dzieki dobremu towarzystwu w przemilym hostelu i naprawde wybornej kuchni. 50 kilometrow od miasta znajduje sie Borbodur - obecnie jedna z najwiekszych buddyjskich swiatyn na swiecie. Pochodzi z 800 r.p.n., stworzona jako kult Siwy i wzniesiona posrodku dzungli Kedu. Byla zapomniana na setki lat i w 1814 roku ponownie odkryta przez angielskiego podroznika. Jest to grobowiec na planie kwadratu o szerokosci 111 metrow i wysokosci ponad 34 metrow o konstrukcji tarasowej, zbudowany z cegiel pochodzenia wulkanicznego, stawianych jedna na drugim bez zadnego spoiwa. My z Gosia po odwiedzinach niesamowitych kambodzanskich swiatyn, Borbodur oceniamy jako zdecydowanie mniej ciekawy. Jacka rozwniez nie zachwycil. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;krzysiek&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;table style="width: 194px;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td align="center" style="background: url(https://picasaweb.google.com/s/c/transparent_album_background.gif) no-repeat left; height: 194px;"&gt;&lt;a href="https://picasaweb.google.com/kshysztoff/Jogjakarta?authuser=0&amp;amp;feat=embedwebsite"&gt;&lt;img height="160" src="https://lh5.googleusercontent.com/-mMq5qCKcrds/Tndn_1jvjZE/AAAAAAAAN5U/pIHZKmvevQM/s160-c/Jogjakarta.jpg" style="margin: 1px 0 0 4px;" width="160" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="font-family: arial,sans-serif; font-size: 11px; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://picasaweb.google.com/kshysztoff/Jogjakarta?authuser=0&amp;amp;feat=embedwebsite" style="color: #4d4d4d; font-weight: bold; text-decoration: none;"&gt;Jogjakarta&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4587187409155153324-3057540429509894276?l=kolorowysmakorientu.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kolorowysmakorientu.blogspot.com/feeds/3057540429509894276/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kolorowysmakorientu.blogspot.com/2011/10/yogjakarta.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4587187409155153324/posts/default/3057540429509894276'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4587187409155153324/posts/default/3057540429509894276'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kolorowysmakorientu.blogspot.com/2011/10/yogjakarta.html' title='Yogjakarta'/><author><name>Gosia i Krzysiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013935854168097914</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/-piqTJyqs0Fg/TlFuklw8YZI/AAAAAAAANu8/eOnhcxscaaQ/s220/258617_10150206155807280_793842279_7013012_5294914_o.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='https://lh5.googleusercontent.com/-mMq5qCKcrds/Tndn_1jvjZE/AAAAAAAAN5U/pIHZKmvevQM/s72-c/Jogjakarta.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4587187409155153324.post-8757645841262195666</id><published>2011-09-19T17:54:00.000+02:00</published><updated>2011-10-03T14:51:49.258+02:00</updated><title type='text'>Jakarta</title><content type='html'>Zanim zaczne pisac o Indonezji, po krotce przedstawie Wam, jak sie tu znalazlam.Moja podroz rozpoczelam 14 wrzesnia o godz. 6:00 w Warszawie, skad samolotem linii lotniczych Wizzair polecialam do Paryza, w ktorym spedzilam dzien i noc. Niestety, przez klimatyzacje w samolocie rozchorowalam sie i nie dane mi bylo zobaczyc w Paryzu nic, oprocz wiezy Eiffla z okna mieszkania Ani, ktora przyjela mnie do siebie na noc. 14 wrzesnia o godz. 10.30 liniami lotniczymi AirAsia wylecialam z Paryza Orly do Kuala Lumpur, w ktorym to wyladowalam 15 wrzesnia o godz. 5:30 tamtejszego czasu. Po dniu spedzonym na strefie wolnoclowej wieczorem wylecialam z KL, by po 2 godzinach spotkac sie z Krzyskiem i Jackiem w Jakarcie. Przy okazji wspomne o tym, ze jeszcze na lotnisku w Kuala Lumpur spotkalam Olsena, ktory po 3 tygodniach podrozowania z chlopakami wlasnie przez KL wracal do Polski:)Jakarta to stolica Indonezji. Jest polozona na Jawie, uchodzacej za najgesciej zaludniona wyspe swiata. Sama Jakarta liczy ponad 12 milionow mieszkancow, o czym zdazylismy sie szybko przekonac.. Oprocz masy ludzi, setek wiezowcow, chaosu i brudu nic specjalnego w Jakarcie nie zwrocilo naszej uwagi. Jednak to pierwsze zderzenie z Indonezja nie bylo dla mnie najgorsze, bo ludzie tam mieszkajacy sa przesympatyczni, bardzo pomocni, ale nienachalni. Z ciekawostek moge wspomniec, ze na glownym placu miasta udzielalam wywiadu do szkolnej telewizji:) Stolice Indonezji potraktowalismy jedynie jako miasto przesiadkowe do Yogjakarty, o ktorej wiecej juz w kolejnym poscie.&lt;br&gt;&lt;i&gt;gosia&lt;/i&gt;&lt;table style="width:194px;"&gt;&lt;tr&gt;&lt;td align="center" style="height:194px;background:url(https://picasaweb.google.com/s/c/transparent_album_background.gif) no-repeat left"&gt;&lt;a href="https://picasaweb.google.com/kshysztoff/Jakarta?authuser=0&amp;authkey=Gv1sRgCLOQqIjH_5_LTA&amp;feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="https://lh4.googleusercontent.com/-spdV219SAro/TnVTw-OcSpE/AAAAAAAAN4M/GxfhV8LPtZ4/s160-c/Jakarta.jpg" width="160" height="160" style="margin:1px 0 0 4px;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align:center;font-family:arial,sans-serif;font-size:11px"&gt;&lt;a href="https://picasaweb.google.com/kshysztoff/Jakarta?authuser=0&amp;authkey=Gv1sRgCLOQqIjH_5_LTA&amp;feat=embedwebsite" style="color:#4D4D4D;font-weight:bold;text-decoration:none;"&gt;Jakarta&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4587187409155153324-8757645841262195666?l=kolorowysmakorientu.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kolorowysmakorientu.blogspot.com/feeds/8757645841262195666/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kolorowysmakorientu.blogspot.com/2011/09/zanim-zaczne-pisac-o-indonezji-po.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4587187409155153324/posts/default/8757645841262195666'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4587187409155153324/posts/default/8757645841262195666'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kolorowysmakorientu.blogspot.com/2011/09/zanim-zaczne-pisac-o-indonezji-po.html' title='Jakarta'/><author><name>Gosia i Krzysiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013935854168097914</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/-piqTJyqs0Fg/TlFuklw8YZI/AAAAAAAANu8/eOnhcxscaaQ/s220/258617_10150206155807280_793842279_7013012_5294914_o.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='https://lh4.googleusercontent.com/-spdV219SAro/TnVTw-OcSpE/AAAAAAAAN4M/GxfhV8LPtZ4/s72-c/Jakarta.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4587187409155153324.post-6623985225114650058</id><published>2011-09-18T04:17:00.003+02:00</published><updated>2011-09-18T04:17:31.565+02:00</updated><title type='text'>Padang i ryba z wystawy</title><content type='html'>W Bukittinggi pozegnalismy sie z Olsenem, ktory wracal juz do Polski i pognalismy do Padang public nini busem upakowanym do granic, ja na taborecie w przejsciu, Jacek na glosniku basowym. Po co taki glosnimk w tutejszym ZTM-ie? a po to zeby podrozni mogli puszczac na caly regulator, nieprzyswajalna dla europejczyka swoja wlasna muzyke. Bukittinggi - Padang - 85 km = 3h =  20 000 Rp. = 7pln. Z Padang mielismy za 2 dni (dzieki bogu) lot na Jawe, konkretnie do stolicy Indonezji Jakarty gdzie dolaczyc miala do nas Gosia. Plan byl taki, zeby czekajac na lot pozostale 2 dni pochillowac na wyspie niedaleko Padang. Niestety nie powiodl sie, gdyz lalo !!!. Tak wiec spedzilismy z Jackiem 2 noce w okropnym portowym miescie. Powluczylismy sie po smierdzacych ulicach, zjedlismy najgorsza rybe jak dotad. Po za niektorymi swietnymi lokalnymi knajpami z smakowitym jedzeniem zdecydowana wiekszosc to tanie bary z potrawami wystawionymi za szklana szyba (cos w rodzaju sklepowej wystawy z czasow komuny), skutecznie unikalismy tego kiszacego sie w sloncu jedzenia ale jednak, przez nasza nieuwage nas dopadlo:P Ryba ktora zamowilismy okaza sie wysuszonym szkieletem z za szyby. Po za tym to zaliczylismy nocny klub, gdzie wszyscy grali jedynie w bilard, popijajac herbate a na koniec obejrzelismy w pokoju hotelowym megahit gremliny przerwywane z reszta reklamami czesciej niz na polsacie :)        &lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4587187409155153324-6623985225114650058?l=kolorowysmakorientu.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kolorowysmakorientu.blogspot.com/feeds/6623985225114650058/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kolorowysmakorientu.blogspot.com/2011/09/padang-i-ryba-z-wystawy.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4587187409155153324/posts/default/6623985225114650058'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4587187409155153324/posts/default/6623985225114650058'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kolorowysmakorientu.blogspot.com/2011/09/padang-i-ryba-z-wystawy.html' title='Padang i ryba z wystawy'/><author><name>Gosia i Krzysiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013935854168097914</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/-piqTJyqs0Fg/TlFuklw8YZI/AAAAAAAANu8/eOnhcxscaaQ/s220/258617_10150206155807280_793842279_7013012_5294914_o.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4587187409155153324.post-1362759847288287572</id><published>2011-09-18T03:57:00.000+02:00</published><updated>2011-09-18T03:57:40.949+02:00</updated><title type='text'>Bukttinggi</title><content type='html'>Kolejne indonezyjskie miasto, do ktorego uderzylismy to Bukittinggi. Nasza podroz do tego miejsca byla jedna z bardziej hardkorowych. Mysle, ze nalezy napisac kilka slow o "bajecznym" transporcie na Sumatrze:). Otoz glowne drogi, budowane jeszcze za czasow kolonii dunskiej, biegna po najbardzej gorzystych obszarach wyspy. Przejechanie odcinka o dlugosci 590km, w naszym przypadku miedzy Parpat (kolo j. Toba) do Bukittnggi zajelo nam 16h. Droga to glownie ostre zakrety, wyboje i mnostwo przystankow: na "jedzenie", WC i w celu zabrania kolejnych klientow. W tle okrutnie glosnej folklorowej muzyki, male dzieci placza, te starsze wymiotuja a rodzice usmiechnieci od ucha do ucha, nieporuszeni tym ani troche. A te wszystkie atrakcje za niemala kase. Cena transportu w indonezji nie jest stala. Zalezy od tego czy bilet kupujemy w malym miescie (np. Parpat), gdzie konkurencja biur sprzedazy jest mala, albo nawet jak w naszym przypadku biuro jest tylko jedno i cena jest wysoka. Gdy mamy okazje jechac z duzego miasta, wtedy wyjsciowa cena biletow moze byc nawet o polowe nizsza na tym samym odcinku. Dochodzi do tego jeszcze targowanie, mozliwe nawet przy cenach nadrukowanych na biletach. Bilet Parpat - Bukittinggi = 240 000 rupii = 85 PLN (stargowane 50 tys) Podsumowywujac, najlepsza opcja transportu na Sumatrze jest latanie samolotem, ceny roznia sie nieznacznie do busow :)    W Bukittingg nie ma zbyt wielu atrakcji. ZOO z wypchanymi tygrysami (na szczescie), do ktorego trafilismy niezorientowawszy sie i zupelnie przypadkowo, spacerujac po miescie. Zwierzeta w nim mieszkaja w okropnych warunkach :/ .Sklepy z tanimi i fajnymi ciuchami, w ktorych jest tak duzo i jest w nich tak tanio, ze ciezko sie zdecydowac, wiec nic nie kupilismy, czego oczywiscie potem bardzo zalowalismy. Tanie knajpy z dobrym jedzeniem, polecamy restauracje Canyon opisana tez w LP. Miasto slynie glownie z atrakcyjnych okolic, to tez wynajelismy skutery i postanowilismy je zwiedzic. Pierwszym przystankiem byla wioska na terenie rezerwatu Batang Palupuh, oddalona jedynia kilkanascie km od miasta. Udalismy sie tam zeby zobaczyc najwiekszy na swiecie kwiat, zwany Raffesja, za ktorym turysci uganiaja sie po dzunglach calego swiata, a tu mozna dojechac do niego "podmiejskim". Jego srednica dochodzi nawet do 3m a waga osiaga niekiedy 3kg.60 km, po drugiej stronie miasta znajduje sie dolina Harau. Ma dlugosc ok 3km, a na jej dnie leza wioski, gdzie glownie uprawia sie ryz i choduje sie ryby w przydomowych stawach. Wioski typowo lokalne, zadnych turystow, odnosi sie wrazenie, ze czas zatrzymal sie tu wiele lat temu a ludzie szczesliwie zyja z dala od miasta. Zbocza doliny to pionowe sciany siegajajace niekiedy 100 m wysokosci, po ktorych splywaja dziesiatki wodospadow. Przy jednym z nich wynajelismy domek z widokiem na pola ryzowe:) Ognisko z lupin kokosowych, grilowane ryby, browar i wieczorne rozmowy z lokalesami to byly nasze glowne zajecia tego dnia. O dzikosci tego miejsca swiadzyl brak pradu, ktorego posiadanie na glownym ladzie jest tu oczywiste. W domklu byly lampy naftowe, wiec problemu nie bylo. Kolejny dzien Jacek, typowy mieszczuch z Wrzeszcza:) rozpoczal nieprzespana noca, za co winil spiewajace ptaki, piejace koguty i rechoczace zaby, czego mu my z Olsenem (wyspani) wspolczulismy szczerze:P. Wynagrodzic to miala przejazdzka po okolicznych wodospadach i malowniczyh polach ryzowych, ktora niestety nie do konca sie udala, gdyz pogoda byla pochmurna, a dobre zdjecia, na ktore liczylismy wyszly niezbyt udane.     &lt;br&gt;&lt;table style="width:194px;"&gt;&lt;tr&gt;&lt;td align="center" style="height:194px;background:url(https://picasaweb.google.com/s/c/transparent_album_background.gif) no-repeat left"&gt;&lt;a href="https://picasaweb.google.com/kshysztoff/Bukittinggi?authuser=0&amp;authkey=Gv1sRgCKXTn9r8nK-57QE&amp;feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="https://lh6.googleusercontent.com/-wlX6LqxCPKA/TnVPbiZzxYE/AAAAAAAAN3A/6LA_oaTFV_4/s160-c/Bukittinggi.jpg" width="160" height="160" style="margin:1px 0 0 4px;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align:center;font-family:arial,sans-serif;font-size:11px"&gt;&lt;a href="https://picasaweb.google.com/kshysztoff/Bukittinggi?authuser=0&amp;authkey=Gv1sRgCKXTn9r8nK-57QE&amp;feat=embedwebsite" style="color:#4D4D4D;font-weight:bold;text-decoration:none;"&gt;Bukittinggi&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4587187409155153324-1362759847288287572?l=kolorowysmakorientu.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kolorowysmakorientu.blogspot.com/feeds/1362759847288287572/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kolorowysmakorientu.blogspot.com/2011/09/bukttinggi.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4587187409155153324/posts/default/1362759847288287572'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4587187409155153324/posts/default/1362759847288287572'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kolorowysmakorientu.blogspot.com/2011/09/bukttinggi.html' title='Bukttinggi'/><author><name>Gosia i Krzysiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013935854168097914</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/-piqTJyqs0Fg/TlFuklw8YZI/AAAAAAAANu8/eOnhcxscaaQ/s220/258617_10150206155807280_793842279_7013012_5294914_o.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='https://lh6.googleusercontent.com/-wlX6LqxCPKA/TnVPbiZzxYE/AAAAAAAAN3A/6LA_oaTFV_4/s72-c/Bukittinggi.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4587187409155153324.post-8464515320867534051</id><published>2011-09-11T13:24:00.000+02:00</published><updated>2011-09-12T14:15:05.282+02:00</updated><title type='text'>Lake Toba</title><content type='html'>Nastepnym miejscem na naszej trasie byla wulkaniczna wyspa Samosir na jeziorze Toba powstalym w poteznym kraterze wulkanicznym. Ciekawostka tego miejsca jest fakt, ze jeszcze 60 lat temu zamieszkiwaly te wyspe plemiona, zywiace sie ludzkim miesem! Sytuacje te zmienili przybyli tu w latach piecdziesiatych holenderscy misjonarze, ktorzy nawrocili te ludy na wiare chrzescijanska i tym samym zatrzymali kanibanizm w tym regionie. W indonezji 95% ludnosci to wyznawcy islamu, wiec wyspa ta swoisty ewenement w tym kraju, gdyz mieszkaja tu sami chrzescijanie, nazywani Batak. Zamieszkuja oni w drewnianych domach z charaktersytycznym dachem, przypominajacym rogi byka, skierowane ku niebu. Zamieszkalismy w jednym z takich tradycyjnych domow wraz z naszymi 2 wczesniej poznanymi kolezankami ze Szwajcarji. Jeden dzien poswiecilismy na przjeszczke dookola wyspy na wynajetych skuterach. Niestety jej spora czesc drog jest nieprzejezda, wiec przjechalismy jedynie polowe -120 km! Atrakcjami naszej trasy mialy byc wodospad i gorace zrodla ale okazaly sie srednio ekscytujace. Na szczescie sama jazda przez dziesiatki Batackich wiosek z setkami kosciolow po drodze i pieknymi widokami nas usatysfakcjonowala:) Pozostale 2 dni spedzilismy na tarasie naszego domku lub w ogradzie przed nim odpoczywajac... ;)&lt;br&gt;&lt;table style="width:194px;"&gt;&lt;tr&gt;&lt;td align="center" style="height:194px;background:url(https://picasaweb.google.com/s/c/transparent_album_background.gif) no-repeat left"&gt;&lt;a href="https://picasaweb.google.com/kshysztoff/LakeToba?authuser=0&amp;authkey=Gv1sRgCP36gu6Cqq-qNQ&amp;feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="https://lh3.googleusercontent.com/-ewtj37aAkyY/TmyXcB0XOAE/AAAAAAAAN10/M-bq5ZAr_o4/s160-c/LakeToba.jpg" width="160" height="160" style="margin:1px 0 0 4px;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align:center;font-family:arial,sans-serif;font-size:11px"&gt;&lt;a href="https://picasaweb.google.com/kshysztoff/LakeToba?authuser=0&amp;authkey=Gv1sRgCP36gu6Cqq-qNQ&amp;feat=embedwebsite" style="color:#4D4D4D;font-weight:bold;text-decoration:none;"&gt;Lake Toba&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/table&gt;&lt;br&gt;&lt;i&gt;foto: Jacek i Krzyn&lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4587187409155153324-8464515320867534051?l=kolorowysmakorientu.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kolorowysmakorientu.blogspot.com/feeds/8464515320867534051/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kolorowysmakorientu.blogspot.com/2011/09/lake-toba.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4587187409155153324/posts/default/8464515320867534051'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4587187409155153324/posts/default/8464515320867534051'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kolorowysmakorientu.blogspot.com/2011/09/lake-toba.html' title='Lake Toba'/><author><name>Gosia i Krzysiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013935854168097914</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/-piqTJyqs0Fg/TlFuklw8YZI/AAAAAAAANu8/eOnhcxscaaQ/s220/258617_10150206155807280_793842279_7013012_5294914_o.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='https://lh3.googleusercontent.com/-ewtj37aAkyY/TmyXcB0XOAE/AAAAAAAAN10/M-bq5ZAr_o4/s72-c/LakeToba.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4587187409155153324.post-8630509420050656180</id><published>2011-09-10T15:15:00.000+02:00</published><updated>2011-09-11T11:42:35.607+02:00</updated><title type='text'>Bukit Lawang</title><content type='html'>Nazwa ta w jezyku indonezyjskim oznacza gorska brame. Dla nas to miejsce bylo faktycznie brama lecz do prawdziwej indonezyjskiej dzungli:D Bukit Lawang to miasto polozone nad rzeka, ktorej nazwy nieznamy, ale kilka lat temu wylala z koryta i zabila ponad 400 osob. Dzis przy jej umocnionych brzegach znajduja sie dziesiatki domkow do wynajecia za niewielkie pienadze, co rzecz jasna sprawdzilismy:). 200m od jej brzegu zaczyna sie jeden z wiekszych chronionych prakow: Dzungla o powierzchni ponad 1200 ha. Jednak najwieksza atrakcja Bukit Lawang sa orangutany w niej zamieszkujace. ok 50 lat temu sprowadzono je tu z wyspy Borneo, stworzono program ich ochrony, zbudowano na drzewach specjalne platformy, na ktorych zaostawiano dla nich pozywienie. Mimo, ze program ten 5 lat temu zakonczyl sie sukcesem, turysci nadal w wyznaczonych miejscach i okreslonych godzinach moga zobaczyc orangutany podczas karmienia, co niestety nie wplywa korzystnie na ich rozwoj, a jedynie mocno zasila budrzet regionu. Dzieki temu programowi zamieszkuje tu ponad 4 tysiace orangutanow z 7 zyjacych na wolnosci w calej Indonezji. Najprostrzym sposobem aby zobaczyc naszych przodkow jest odwiedzenie twz. feeding centre (centrum karmienia), polozonego na obrzerzach lasu w zachodniej czesci Bukit Lawang. Jednak my postanowilismy, ze wybierzemy se na dwudniowy trekong w glab dzungli. Kosztowalo nas to nie malo, ale udalo nam sie sporo stargowac i ostatczenie zaplacilismy ok 60$ od glowy, co okazalo sie naprawde warte tej przygody:) W naszej grupie bylo 11 osob: 2 dziewczyny ze Szwajcarji, turek, iranczyk, dwoch przewodnikow , 2 pomagierow i oczywiscie my:) Marsz przez dzungle okazal sie naprawde wymagajacy kondycyjnie i trudny technicznie. Liczne, bardzo strome podejscia i zejscia po sliskiej glinie, przeprawy przez rzeke, czy podchodzenie po stromych zboczach rzeki z aparatem w reku;D to tylko czesc atrkcji. Bo najwieksza byly wszechobecne dzikie zwierzeta doslownie na wyciagniecie reki. Orangutany, makaki, gibony czy ponad metrowe jaszczurki. W ponizszej galerii widac zdjecia np orangutanow robione z odleglosci mniej niz metra. Ponad to w grupie panowala swietna atmosfera, ktora podkrecal nasz mlody przewodnik Hadir, i jego fajki pokoju ;) Na koniec zaliczylismy rafting- slabo? :D &lt;br&gt;&lt;table style="width:194px;"&gt;&lt;tr&gt;&lt;td align="center" style="height:194px;background:url(https://picasaweb.google.com/s/c/transparent_album_background.gif) no-repeat left"&gt;&lt;a href="https://picasaweb.google.com/kshysztoff/BukitLawang?authuser=0&amp;authkey=Gv1sRgCOL7wZS-lO-WjgE&amp;feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="https://lh5.googleusercontent.com/-NL6lSqhjZAk/Tmtuqi_kBqE/AAAAAAAAN0E/qEyLzrD_RT4/s160-c/BukitLawang.jpg" width="160" height="160" style="margin:1px 0 0 4px;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align:center;font-family:arial,sans-serif;font-size:11px"&gt;&lt;a href="https://picasaweb.google.com/kshysztoff/BukitLawang?authuser=0&amp;authkey=Gv1sRgCOL7wZS-lO-WjgE&amp;feat=embedwebsite" style="color:#4D4D4D;font-weight:bold;text-decoration:none;"&gt;Bukit Lawang&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4587187409155153324-8630509420050656180?l=kolorowysmakorientu.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kolorowysmakorientu.blogspot.com/feeds/8630509420050656180/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kolorowysmakorientu.blogspot.com/2011/09/bukit-lawang.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4587187409155153324/posts/default/8630509420050656180'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4587187409155153324/posts/default/8630509420050656180'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kolorowysmakorientu.blogspot.com/2011/09/bukit-lawang.html' title='Bukit Lawang'/><author><name>Gosia i Krzysiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013935854168097914</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/-piqTJyqs0Fg/TlFuklw8YZI/AAAAAAAANu8/eOnhcxscaaQ/s220/258617_10150206155807280_793842279_7013012_5294914_o.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='https://lh5.googleusercontent.com/-NL6lSqhjZAk/Tmtuqi_kBqE/AAAAAAAAN0E/qEyLzrD_RT4/s72-c/BukitLawang.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4587187409155153324.post-6572779430880051522</id><published>2011-09-04T23:56:00.000+02:00</published><updated>2011-09-05T00:16:29.577+02:00</updated><title type='text'>Pulau Weh</title><content type='html'>Bede sie streszczac, gdyz jest srodek nocy i padamy na twarz, po 16 godzinnej przejazczce busem z Banda Acech do Medan - 600km, czekamy na vana do Bukit Lawang - rezerwatu orangutanow. Sam bus byl dosc przyzwoity, ale fakt, ze zatrzymywal sie co moment, prawie jak tramwaj w godzinach szczytu i polowa klijentow stala, probujac opierac sie o nas (siedzacych) nie poprawial naszego komfortu. &lt;br&gt;Po sprawdzeniu kilku butelek lokalnej wiskey i tym samym w bardzo miedzynarodowym towarzystwie pozegnaniu stolicy Malezji, samolotem na ktory ledwo zdazylismy dostalismy sie do Indonezji a dokladnij Banda Acech, polozonego na polnocy kraju. Dalej 2h promem na Pulau Weh, na ktroej spedzilismy ostatnie kilka dni. Jest to wyspa na oceanie spokojnym - jedno z najlepszych miejsc do nurkowania i snorelingu na swiecie, o czym mielismy sie okazje przkonac:) Powolnie plynacy czas, pyszna kuchnia, cisza, spokoj i lokalizacja naszego domku powodowaly ze ciezko bylo sie wyrwac:P Sea Garden to podwodny rezerwat niewyklych gatunkow ryb, zolwi i raf koralowych... ciezko opisac ten swiat a zdjec podwodnych brak. Uwierzcie nam na slowo- Wypas! :P .To wszystko bylo na wyciagniecie reki zaraz za barierka naszego przydomowego tarasu z widokiem na bezludna wyspe i ocean:) &lt;br&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.facebook.com/media/set/?set=a.2333241298343.2139909.1469116087" target="_blank"&gt;&lt;img src="http://a7.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-snc7/309264_2333248738529_1469116087_32680549_6463396_n.jpg" width="200" height="140"/&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4587187409155153324-6572779430880051522?l=kolorowysmakorientu.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kolorowysmakorientu.blogspot.com/feeds/6572779430880051522/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kolorowysmakorientu.blogspot.com/2011/09/pulo-weh.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4587187409155153324/posts/default/6572779430880051522'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4587187409155153324/posts/default/6572779430880051522'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kolorowysmakorientu.blogspot.com/2011/09/pulo-weh.html' title='Pulau Weh'/><author><name>Gosia i Krzysiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013935854168097914</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/-piqTJyqs0Fg/TlFuklw8YZI/AAAAAAAANu8/eOnhcxscaaQ/s220/258617_10150206155807280_793842279_7013012_5294914_o.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4587187409155153324.post-1860345050162157980</id><published>2011-08-29T20:48:00.015+02:00</published><updated>2011-08-30T05:59:36.218+02:00</updated><title type='text'>Z Paryza do KL</title><content type='html'>Pierwsza czesc naszej podrozy przebiegla bardzo plynnie. Z Gdanska, po krotkim czasie dolecielismy do stolicy Francji, ktora przywitala nas bardzo milo. Nasze "paryskie" lotnisko bylo oddalone az o 120km od centrum i bilety autobusowe byly bardzo drogie. Postanowilismy wiec do centrum dostac sie autostopem. Okazalo sie to trafna decyzja, gdyz po 5 min zlapalismy stopa centralnie pod wskazany przez nas adres, zaoszczedzajac tym samym 45 euro:) W Paryzu zatrzymalismy sie u Alchima (Polaka), kolegi Jacka, ktory zaoferowal nam mieszkanie w samym centrum miasta, tuz obok Luwru. Juz tego samego dnia spacerkiem “zaliczylismy” wiekszosc  typowych, turystycznych atrakcji tego miasta: Wieze Eiffela, Luk Triumfalny, Katedre Noter Dame i nasza zaoszczedzona walute moglismy, bardzo slusznie spozytkowac pijac piwo, z widokiem na Sekwane:).&lt;br /&gt;Obecnie, po bardzo dluzacym sie 13 godzinnym locie, bez posilkow, nielimitowanego alkoholu, telewizorow, lecz z ladnymi stewardesami i w milym towarzystwie nowopoznanej kanadyjki Marley znalezlismy sie w KL. W przeciwienstwie do mnie chlopaki sa pierwszy raz w stolicy Malezji i za zarem w Azji ale po ich minach stwierdzam, ze bardzo im sie podoba w Kula Lumpur. Uwaga mamy, czytajce bloga, nie macie powodow do zmartwien:). Mieszkamy w samym centrum miasta w dzielnicy China Town w nowym hostelu z klimatyzacja, sniadaniem i bardzo mila obsluga, w cenie 20 zl od osoby, do ktorego zaprowadzila nas Marley. Zeby nie bylo tak cukierkowo nalezy wspomniaec, ze Jacka obcieraja nowe sandaly a Olsen zgubil jedyna bluze z dlugim rekawem, ktora mial, ale nie przejeli sie tym mocno, gdyz mamy tu okolo 25C a wokol mekka milosnikow bazarow z “markowymi” ubraniami i butami:P. Jednym slowem nie narzekamy. Pospacerowalismy po miescie, pieszczac nasze podniebienia przysmakami  azjatyckiej kuchni a przy tym odhaczywszy kilka atrakcji turystycznych:D Jutro mieszkancy stolicy swietuja dzien niepodleglosci, wiec napewno nie bedziemy sie nudzic... :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS tylko kilika tymczasowych fot na fb bo picasa nie dziala&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.facebook.com/media/set/?set=a.2316385116949.2139227.1469116087&amp;l=182ec4420c&amp;type=1" target="_blank"&gt;&lt;img src="http://a5.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-snc7/300810_2316412037622_1469116087_32658413_2432729_n.jpg" width="140" height="200"/&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4587187409155153324-1860345050162157980?l=kolorowysmakorientu.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kolorowysmakorientu.blogspot.com/feeds/1860345050162157980/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kolorowysmakorientu.blogspot.com/2011/08/pierwsza-czesc-naszej-podrozy.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4587187409155153324/posts/default/1860345050162157980'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4587187409155153324/posts/default/1860345050162157980'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kolorowysmakorientu.blogspot.com/2011/08/pierwsza-czesc-naszej-podrozy.html' title='Z Paryza do KL'/><author><name>Gosia i Krzysiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013935854168097914</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/-piqTJyqs0Fg/TlFuklw8YZI/AAAAAAAANu8/eOnhcxscaaQ/s220/258617_10150206155807280_793842279_7013012_5294914_o.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4587187409155153324.post-3654730548208807988</id><published>2011-08-21T20:22:00.012+02:00</published><updated>2011-08-22T10:56:42.995+02:00</updated><title type='text'>Ruszamy w kolejna podróż w kierunku Azji pd-wsch</title><content type='html'>    Tym razem za kierunek naszych azjatyckich podbojów wybraliśmy niezwykle orientalną Indonezję. Jest to kraj tysięcy wysp, setek wulkanów, wspaniałej przyrody i zwierząt. I chyba to są powody, dla których własnie tam spędzimy najbliższe prawie dwa miesiące. Jedziemy w nieco większym składzie niż ostatnio. Nasz trip zaczynam z Jackiem i Olsenem od lotu do Paryża, do którego lecimy na 3 dni, następnie do stolicy Malezji - Kuala Lumpur. Tam kilka dni na adaptacje, następnie lot na najbardziej północną część Indonezji, położoną przy Sumatrze wyspę Pulo Aceh, potem już z górki:) kolejne wyspy: Jawa, Bali, Lombok, Flores i na koniec lecimy z powrotem na półwysep Malezyjski a dokładniej do Singapuru, następnie Malaka i na zakończenie  oczywiście KL, skąd wracamy do Londynu i kolejno do Gdańska. Mniej więcej w połowie tripu rozstajemy się z Olsenem ale za to dołącza do nas Gosia. Zaplanowaliśmy już naszą trasę, kupiliśmy kilka lotów międzywyspowych, ale zamierzamy głównie poruszać się stopem i busami. Poniżej mapa i miejsca, które planujemy odwiedzić.&lt;br /&gt;    Snorkeling z żółwiami na Pulo Aceh, rezerwat orangutanów w Bukit Lawang, wulkany Bromo i Merapi, surfing na Bali i gdzie się tylko da:), PN Komodo na wyspie Flores, z największymi jaszczurkami na świecie to główne cele wyjazdu. Niezwykłych miejsc, które odwiedzimy będzie znacznie więcej. Ale o nich szczegółowo przeczytasz na tym blogu, wiec zachęcamy do śledzenia. Jak ktoś nie lubi czytać to zdjęć napewno też nie zabraknie:) &lt;br /&gt;Wyruszamy w najbliższy piątek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe width="425" height="350" frameborder="0" scrolling="no" marginheight="0" marginwidth="0" src="http://mapy.google.pl/maps?saddr=Kuala+Lumpur,+Federal+Territory+of+Kuala+Lumpur,+Malezja&amp;amp;daddr=Banda+Aceh,+Indonezja+to:Pulo+Aceh,+Indonezja+to:Bukit+Lawang+Tourist+Information+Center+to:simanindo,+Sumatera+Utara,+Indonesia+to:Bukittinggi+Indonesia+to:Padang,+Sumatra+Zachodnia,+Indonezja+to:Jakarta+Selatan,+D%C5%BCakarta,+Indonezja+to:Yogyakarta,+Indonezja+to:Merapi,+Indonezja+to:Bromo,+Indonezja+to:Bali,+Indonezja+to:Lombok,+Indonezja+to:Flores,+Indonezja+to:Singapur+to:Malaka,+Melaka+Malaysia&amp;amp;hl=pl&amp;amp;ie=UTF8&amp;amp;sll=-4.127285,116.586914&amp;amp;sspn=29.052303,55.283203&amp;amp;geocode=FbvlLwAdR54PBinn6u8Bx0nMMTF9KBwvW47Z9A%3BFcagVAAdDnSuBSnfvD3mejdAMDGQyyCygJ0DAw%3BFa-rVgAdWBKrBSmX8xvr4ypAMDGQByGygJ0DBA%3BFT4kNgAddUrZBSFkDJKDSbFVFA%3BFZO-KAAd7SnkBSkHro39NsIxMDHw4yCygJ0DBA%3BFTrt-_8d97r7BSnhS99gpDjVLzEGshqJPdFAyQ%3BFX5y8f8d_T_7BSm7F7HiQrnULzGlawTDtYxGuA%3BFcFXoP8dF7tdBim_mwOI6_FpLjFwuNQt6MUAAw%3BFRgGif8dHRiUBinFa1u9h1d6LjFxT2jT1D9yIQ%3B%3B%3BFVKuf_8dtKTdBil9y9TzvyfSLTHq43qqFyigSg%3B%3B%3BFZOhFAAdPCowBil1k4uKIxHaMTHE9atSz2l4iA%3B&amp;amp;mra=ls&amp;amp;vpsrc=6&amp;amp;t=h&amp;amp;ecpose=-2.24064,108.852539,5096936.03,0,0,0&amp;amp;ll=-2.24064,108.85254&amp;amp;spn=29.103313,55.283203&amp;amp;output=embed"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;small&gt;&lt;a href="http://mapy.google.pl/maps?saddr=Kuala+Lumpur,+Federal+Territory+of+Kuala+Lumpur,+Malezja&amp;amp;daddr=Banda+Aceh,+Indonezja+to:Pulo+Aceh,+Indonezja+to:Bukit+Lawang+Tourist+Information+Center+to:simanindo,+Sumatera+Utara,+Indonesia+to:Bukittinggi+Indonesia+to:Padang,+Sumatra+Zachodnia,+Indonezja+to:Jakarta+Selatan,+D%C5%BCakarta,+Indonezja+to:Yogyakarta,+Indonezja+to:Merapi,+Indonezja+to:Bromo,+Indonezja+to:Bali,+Indonezja+to:Lombok,+Indonezja+to:Flores,+Indonezja+to:Singapur+to:Malaka,+Melaka+Malaysia&amp;amp;hl=pl&amp;amp;ie=UTF8&amp;amp;sll=-4.127285,116.586914&amp;amp;sspn=29.052303,55.283203&amp;amp;geocode=FbvlLwAdR54PBinn6u8Bx0nMMTF9KBwvW47Z9A%3BFcagVAAdDnSuBSnfvD3mejdAMDGQyyCygJ0DAw%3BFa-rVgAdWBKrBSmX8xvr4ypAMDGQByGygJ0DBA%3BFT4kNgAddUrZBSFkDJKDSbFVFA%3BFZO-KAAd7SnkBSkHro39NsIxMDHw4yCygJ0DBA%3BFTrt-_8d97r7BSnhS99gpDjVLzEGshqJPdFAyQ%3BFX5y8f8d_T_7BSm7F7HiQrnULzGlawTDtYxGuA%3BFcFXoP8dF7tdBim_mwOI6_FpLjFwuNQt6MUAAw%3BFRgGif8dHRiUBinFa1u9h1d6LjFxT2jT1D9yIQ%3B%3B%3BFVKuf_8dtKTdBil9y9TzvyfSLTHq43qqFyigSg%3B%3B%3BFZOhFAAdPCowBil1k4uKIxHaMTHE9atSz2l4iA%3B&amp;amp;mra=ls&amp;amp;vpsrc=6&amp;amp;t=h&amp;amp;ecpose=-2.24064,108.852539,5096936.03,0,0,0&amp;amp;ll=-2.24064,108.85254&amp;amp;spn=29.103313,55.283203&amp;amp;source=embed" style="color:#0000FF;text-align:left"&gt;Wyświetl większą mapę&lt;/a&gt;&lt;/small&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4587187409155153324-3654730548208807988?l=kolorowysmakorientu.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kolorowysmakorientu.blogspot.com/feeds/3654730548208807988/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kolorowysmakorientu.blogspot.com/2011/08/ruszamy-w-kolejna-podroz-w-kierunku.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4587187409155153324/posts/default/3654730548208807988'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4587187409155153324/posts/default/3654730548208807988'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kolorowysmakorientu.blogspot.com/2011/08/ruszamy-w-kolejna-podroz-w-kierunku.html' title='Ruszamy w kolejna podróż w kierunku Azji pd-wsch'/><author><name>Gosia i Krzysiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013935854168097914</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/-piqTJyqs0Fg/TlFuklw8YZI/AAAAAAAANu8/eOnhcxscaaQ/s220/258617_10150206155807280_793842279_7013012_5294914_o.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4587187409155153324.post-5240734406258030404</id><published>2010-02-28T19:21:00.000+01:00</published><updated>2010-02-28T19:35:23.183+01:00</updated><title type='text'>Kolejny Pokaz</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_TdBOHM2PCSE/S4q2kQ5Bd8I/AAAAAAAAMZg/CxmNHy97PCU/s1600-h/rekl_m.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 226px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_TdBOHM2PCSE/S4q2kQ5Bd8I/AAAAAAAAMZg/CxmNHy97PCU/s320/rekl_m.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5443363833756350402" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Po bardzo udanych pokazach w styczniu w Sopocie i w lutym w Gdańskim Pruszczu zapraszamy wszystkich zainteresowanych na naszą kolejna prezentację z wyjazdu Kolorowy Smak Orientu, która odbędzie się 12 marca o godzinie 19:25 na XII Ogólnopolskich Spotkaniach Podróżników, Żeglarzy i Alpinistów  &lt;a href="http://www.kolosy.pl/"&gt;"Kolosy 2009"&lt;/a&gt;. Nasz pokaz odbędzie się w ramach małego fotoplastykonu w sali seminaryjnej, na parterze Hali Widowiskowo-Sportowej "Gdynia", w holu głównym. Wstęp wolny. Szczegóły &lt;a href="http://www.kolosy.pl/kolosy2009_fotoplastykon.php"&gt;tu&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4587187409155153324-5240734406258030404?l=kolorowysmakorientu.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kolorowysmakorientu.blogspot.com/feeds/5240734406258030404/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kolorowysmakorientu.blogspot.com/2010/02/kolejny-pokaz.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4587187409155153324/posts/default/5240734406258030404'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4587187409155153324/posts/default/5240734406258030404'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kolorowysmakorientu.blogspot.com/2010/02/kolejny-pokaz.html' title='Kolejny Pokaz'/><author><name>Gosia i Krzysiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013935854168097914</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/-piqTJyqs0Fg/TlFuklw8YZI/AAAAAAAANu8/eOnhcxscaaQ/s220/258617_10150206155807280_793842279_7013012_5294914_o.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_TdBOHM2PCSE/S4q2kQ5Bd8I/AAAAAAAAMZg/CxmNHy97PCU/s72-c/rekl_m.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4587187409155153324.post-4503151196706599009</id><published>2009-12-18T19:01:00.002+01:00</published><updated>2011-08-22T00:26:48.068+02:00</updated><title type='text'>Dziękujemy</title><content type='html'>Z wyspy Koh Tao popołudniowym promem dostaliśmy się na główny ląd. Ten trzygodzinny rejs był naszym pożegnaniem z pięknymi wyspami wschodniego wybrzeża Tajlandii. Ostatnie promienie słońca opaliły nam twarze i rozgrzały nasze ciała przed srogą zimą, która nas później zastała w Polsce. Ciężko było nam się żegnać z tymi cudownymi widokami i niezwykle przyjemnym klimatem ale niestety musieliśmy już wracać do Bangkoku skąd mieliśmy lot do domu. W stolicy Tajlandii spędziliśmy jedynie dobę tylko po to aby kupić ostatnie prezenty i pamiątki dla najbliższych. W tym celu udaliśmy się na tzw. Weekend Bazar, gdzie na powierzchni zbliżonej rozmiarami do małego lotniska można było kopić dosłownie wszystko, a co najważniejsze bez potrzeby targowania się, którego to mieliśmy już serdecznie dosyć. Wspomnieć też trzeba że grudzień jest świetna porą aby odwiedzić Tajlandię, gdyż pogoda wtedy jest naprawdę fantastyczna. Niema wysokich temperatur i przede wszystkim tak dużej wilgoci w powietrzu, która tak nam przeszkadzała podczas pobytu 2 miesiące wcześniej. Po zdecydowanie udanych zakupach wieczorem udaliśmy się na lotnisko aby porannym lotem dostać się stolicy Kataru, skąd po szybkiej przesiadce do Londynu i dalej kolejnym lotem do Polski. &lt;br /&gt;Po przyjeździe do domu pogoda nas zbytnio nie rozpieściła ponad 40 stopniową niższa temeperatura, niż w Azji ale mimo tego byliśmy szczęśliwi że w końcu ze wszystkimi się zobaczymy:)&lt;br /&gt;Nasza podróż dobiegła już końca i chyba jest najwspanialszą w naszym życiu. Azja południowo-wschodnia to cudowny region, piękny i niesamowicie łatwy do eksploracji. Wielu z was może pomyśleć to miejsce jest dalekie i nieosiągalne dla przeciętnego człowieka. Nasz niskobudżetowy wyjazd, prostota podróżowania i ogólnie to wszystko co przez te dwa miesiące przedstawiliśmy na tej stronie mamy nadzieje, że rozwiało wasze wątpliwości:) &lt;br /&gt;Nie będę się już bardziej rozpisywać, żeby nie zanudzać i na koniec chciałbym wszystkim bardzo podziękować za śledzenie naszego bloga, za duże zainteresowanie  zdjęciami a także wasze komentarze:) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Zapraszamy również na prezentacje z tego wyjazdu, która odbędzie się w Sopocie w auli &lt;a href="http://www.euro.edu.pl/"&gt;eshtip&lt;/a&gt; w połowie stycznia a szczegółową datę i godzinę zamieścimy wkrótce&lt;/span&gt; &lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;table style="width:194px;"&gt;&lt;tr&gt;&lt;td align="center" style="height:194px;background:url(https://picasaweb.google.com/s/c/transparent_album_background.gif) no-repeat left"&gt;&lt;a href="https://picasaweb.google.com/kshysztoff/IndochinyMalezja2009RestPictures?authuser=0&amp;feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="https://lh6.googleusercontent.com/-XwdyyKikEq8/Syu2dTwaU6E/AAAAAAAALzI/mYeLOa6JpCc/s160-c/IndochinyMalezja2009RestPictures.jpg" width="160" height="160" style="margin:1px 0 0 4px;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align:center;font-family:arial,sans-serif;font-size:11px"&gt;&lt;a href="https://picasaweb.google.com/kshysztoff/IndochinyMalezja2009RestPictures?authuser=0&amp;feat=embedwebsite" style="color:#4D4D4D;font-weight:bold;text-decoration:none;"&gt;Indochiny Malezja 2009 (rest pictures)&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4587187409155153324-4503151196706599009?l=kolorowysmakorientu.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kolorowysmakorientu.blogspot.com/feeds/4503151196706599009/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kolorowysmakorientu.blogspot.com/2009/12/dziekujemy.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4587187409155153324/posts/default/4503151196706599009'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4587187409155153324/posts/default/4503151196706599009'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kolorowysmakorientu.blogspot.com/2009/12/dziekujemy.html' title='Dziękujemy'/><author><name>Gosia i Krzysiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013935854168097914</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/-piqTJyqs0Fg/TlFuklw8YZI/AAAAAAAANu8/eOnhcxscaaQ/s220/258617_10150206155807280_793842279_7013012_5294914_o.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='https://lh6.googleusercontent.com/-XwdyyKikEq8/Syu2dTwaU6E/AAAAAAAALzI/mYeLOa6JpCc/s72-c/IndochinyMalezja2009RestPictures.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4587187409155153324.post-8073449646552802891</id><published>2009-12-11T16:44:00.001+01:00</published><updated>2010-10-12T03:14:34.724+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tajlandia'/><title type='text'>Koh Tao</title><content type='html'>Zauroczeni wspanialym klimatem Koh Pha Ngan i zadni jeszcze dzikszych miejsc i piekniejszych widokow udalismy sie na oddalona o 50 km duzomniejsza wyspe Koh Tao. Miejsce to slynie glownie z najlepszych warunkow do nurkowania i snorcklingu (plywanie z maska i rurka). Nas z racji niskiego budzetu i zakupionego juz wczesniej "sprzetu" interesowalo raczej to drugie. Wyspa jest oddalona od glownego ladu o ok. 150 km, a okoliczne wody sa wolne od miejskich zanieczyszczen. To tez podwodne organizmy maja doskonale warunki do rozwoju. Dzieki temu nurkujac mozna tu zobaczyc, prawie przy samym brzegu prawdziwy podwodny swiat, znany nam wczesniej tylko z obrazkow. Najwspanialsze bylo to, ze to wszystko mozna zobaczyc bez profesjponalnego sprzetu, nurkujac poprostu z zakupiona za pare groszy maska. Piekne rafy, morskie organizmy, lawice kolorowych ryb, podwodne skalne tunele, a to wszystko w turkusowej wodzie oswietlone sloncem. Te bajeczne widoki zrobily na nas duze wrazenie. Udalo nam sie wylowic kilka okazow naprawde duzych muszli i koralowcow. Wyspa byla bardzo mala (niewiele ponad 5 km dlugosci). Od zachodniej strony wiodla przez nia jedna glowna droga, a wzdluz niej bungalowy, lokalne knajpki i centra nurkowe. Ok. 200 m od niej rownolegle ciagnela sie dluga, piaszczysta plaza z prostymi barami, ktore wieczorami byly pelne mlodych ludzi bawiacych sie przy dobrej muzyce. &lt;br /&gt;Aby dostac na wschodnia strone wyspy trzeba bylo zaliczyc prawdziwy offroad i to naprawde z duzymi wzniesieniami. Na szczescie wypozyczony przez nas jednoslad byl do tego przystosowany, a widoki wschodnich plaz zapieraly dech. To wlasnie takie plaze z kokosowym palmami i bialym jak snieg piaskiem wymarzylismy sobie jadac do Tajlandii. &lt;br /&gt;Koh Tao jest ostatnia wyspa przed naszym powrotem do Bangkoku. Niestety jutro musimy ja opuscic, aby popoludniowym promem dostac sie na glowny lad, skad autobusem udamy sie do solicy. Troche jest nam przykro z tego powodu i bedziemy tesknic, ale jeszcze bardziej tesknimy za rodzina i przyjaciolmi...&lt;br /&gt;&lt;table style="width:194px;"&gt;&lt;tr&gt;&lt;td align="center" style="height:194px;background:url(http://picasaweb.google.pl/s/c/transparent_album_background.gif) no-repeat left"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/kshysztoff/KohTaoThailand?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh3.ggpht.com/_TdBOHM2PCSE/SyJfxRZYgWE/AAAAAAAALXA/S1lQjtTS2oo/s160-c/KohTaoThailand.jpg" width="160" height="160" style="margin:1px 0 0 4px;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align:center;font-family:arial,sans-serif;font-size:11px"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/kshysztoff/KohTaoThailand?feat=embedwebsite" style="color:#4D4D4D;font-weight:bold;text-decoration:none;"&gt;Koh Tao (Thailand)&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4587187409155153324-8073449646552802891?l=kolorowysmakorientu.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kolorowysmakorientu.blogspot.com/feeds/8073449646552802891/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kolorowysmakorientu.blogspot.com/2009/12/koh-tao.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4587187409155153324/posts/default/8073449646552802891'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4587187409155153324/posts/default/8073449646552802891'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kolorowysmakorientu.blogspot.com/2009/12/koh-tao.html' title='Koh Tao'/><author><name>Gosia i Krzysiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013935854168097914</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/-piqTJyqs0Fg/TlFuklw8YZI/AAAAAAAANu8/eOnhcxscaaQ/s220/258617_10150206155807280_793842279_7013012_5294914_o.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh3.ggpht.com/_TdBOHM2PCSE/SyJfxRZYgWE/AAAAAAAALXA/S1lQjtTS2oo/s72-c/KohTaoThailand.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4587187409155153324.post-9213551939394933587</id><published>2009-12-11T16:43:00.001+01:00</published><updated>2010-10-12T03:16:19.710+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tajlandia'/><title type='text'>Koh Pha Ngan</title><content type='html'>Na nasza pierwsza wyspe na Zatoce Tajlandzkiej doplynelismy nocnym promem. Ze wzgledu na niskie ceny Koh Pha Ngan jest popularnym miejsce wsrod tzw. "backpakerow". Innym atutem wyspy jest organizowane na wschodnim wybrzezu slynne Full Moon Party. Jest to impreza na plazy odbywajaca sie, jak sama nazwa wskazuje przy kazdej pelni Ksiezyca. Masowy szal przyciaga na wyspe dziesiatki a nawet setki tysiecy ludzi z calego swiata. Po pobycie na Phuket srednio zainteresowani imprezowaniem wybralismy zachodnia spokojniejsza czasc wyspy. &lt;br /&gt;Koh Pha Ngan to miejsce, za ktorym tesknilismy przez caly nasz wyjazd. Ten prywatny raj na Ziemi stworzyla nam dzikosc miejsca, drewniane i bambusowe bungalowy, snieznobiale plaze oraz przepiekne turkusowe morze. Dodatkowo garstka ludzi wokol i czlowiek chce tu spedzic cale zycie... &lt;br /&gt;Aby nie smazyc sie tylko bezczynnie na plazy zakupilismy "sprzet" i zaczelismy przygode z nurkowaniem. Pozne popoludnia spedzalismy w miasteczku zamieszkalym glownie przez lokalna ludnosc. Znajdowal sie tam nocny bazar, na ktorym doslownie za grosze sprobowac mozna bylo najwiekszych przysmakow kuchni tajskiej. Z pelnymi zoladkami wracalismy naszym wynajetym bzyczkiem i do poznej nocy spedzalismy czas w klimatycznych i cichych barach na plazy...&lt;br /&gt;&lt;table style="width:194px;"&gt;&lt;tr&gt;&lt;td align="center" style="height:194px;background:url(http://picasaweb.google.pl/s/c/transparent_album_background.gif) no-repeat left"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/kshysztoff/KohPhaNganThailand?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh6.ggpht.com/_TdBOHM2PCSE/SyJdOud2ZdE/AAAAAAAALXc/vh83kwk-g1U/s160-c/KohPhaNganThailand.jpg" width="160" height="160" style="margin:1px 0 0 4px;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align:center;font-family:arial,sans-serif;font-size:11px"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/kshysztoff/KohPhaNganThailand?feat=embedwebsite" style="color:#4D4D4D;font-weight:bold;text-decoration:none;"&gt;Koh Pha Ngan (Thailand)&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Gosia&lt;/em&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4587187409155153324-9213551939394933587?l=kolorowysmakorientu.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kolorowysmakorientu.blogspot.com/feeds/9213551939394933587/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kolorowysmakorientu.blogspot.com/2009/12/koh-pha-ngan.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4587187409155153324/posts/default/9213551939394933587'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4587187409155153324/posts/default/9213551939394933587'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kolorowysmakorientu.blogspot.com/2009/12/koh-pha-ngan.html' title='Koh Pha Ngan'/><author><name>Gosia i Krzysiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013935854168097914</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/-piqTJyqs0Fg/TlFuklw8YZI/AAAAAAAANu8/eOnhcxscaaQ/s220/258617_10150206155807280_793842279_7013012_5294914_o.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh6.ggpht.com/_TdBOHM2PCSE/SyJdOud2ZdE/AAAAAAAALXc/vh83kwk-g1U/s72-c/KohPhaNganThailand.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4587187409155153324.post-7077429766411158690</id><published>2009-12-11T16:06:00.001+01:00</published><updated>2010-10-12T03:17:21.274+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tajlandia'/><title type='text'>Koh Phuket</title><content type='html'>Do granicy z Tajlandia dojechalismy, jak przystalo na Malezje autostopem. Niestety po jej przekroczenie stopowanie przestalo byc takie kolorowe:P Oczekiwanie na okazje trwalo bardzo dlugo, a Tajowie zupelnie nie wiedzieli o co nam chodzi. Niestety nie znali, jak Malezyjczycy jezyka angielskiego, do tego malo kto jechal dalej niz kilka kilmoetrow. O tym, ze jestesmy w Tajlandii przypomnial nam fakt spotkania sloni w  srodku miasta, a takze ogrom zdezolowanych aut i motocykli, wiozacych niejednokrotnie cala rodzine, czego w Malezji raczej sie nie spotka. Musielismy wsiasc w autobus:( Poczatakowo naszym celem bylo Krabi (glowne miasto wypadowe na wyspy zachodniego wybrzeza Tajlandii). Jednak kierowca dowiozl nas tam w srdku nocy, wiec aby zaoszczedzic na noclegu postanowilismy jechac dalej na slynna na calym swiecie wyspe Phuket (tym bardziej, ze nie kazal nam doplacac). Jest to dosc duza wyspa, ktora laczy z glownym ladem most, ma dlugosc ok. 40 km i szerokosc ok. 20. Po dotarciu na miejsce wspomnianym wczesniej busem zamiast pocztowkych widokow, dzikich plaz z bambusowymi domkami zastalismy tam prawdziwe tajskie Miami Beach. Owszem plaza i turkusowa woda byly, ale wokol tysiace lezakow (do wynajecia za niemale pieniadze) i setki bogatych turystow obwieszonych zlotem. Przy samej plazy ruchliwa ulica, mnostwo eksluzywnych knajp, butikow i oczywiscie hoteli tych "wielogwiazdkowych". Ceny wiekszosci uslug byly potrojone, a za "tani" nocleg zaplacilismy najwiecej jak do tej pory. Na szczescie dzieki wypozyczonemu skuterowi udalo nam sie znalesc dosc zaciszna plaze do ktorej trzeba bylo przejsc przez maly busz i pewnie to odstraszylo innych bywalcow Phuket. To miejsce troche polepszylo opinie o wyspie, ale oddalone bylo prawie o godzine drogi od naszego hostelu.&lt;br /&gt;Wyspe te mozemy polecic wszystkim, ktorzy lubia wydac wiecej pieniedzy niz jest to warte i spedzac wakacje w towarzystwie bogatych i zblazowanych turystow. Jest to rowniez dobre miejsce dla fanow sexturystyki, gdyz nawet w samym Bangkoku nie ma tyle barow z prostytutkami, co na Phuket.&lt;br /&gt;&lt;table style="width:194px;"&gt;&lt;tr&gt;&lt;td align="center" style="height:194px;background:url(http://picasaweb.google.pl/s/c/transparent_album_background.gif) no-repeat left"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/kshysztoff/PhuketThailand?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh5.ggpht.com/_TdBOHM2PCSE/SyJZtVKyINE/AAAAAAAALW0/fWSSdhmnNQg/s160-c/PhuketThailand.jpg" width="160" height="160" style="margin:1px 0 0 4px;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align:center;font-family:arial,sans-serif;font-size:11px"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/kshysztoff/PhuketThailand?feat=embedwebsite" style="color:#4D4D4D;font-weight:bold;text-decoration:none;"&gt;Phuket (Thailand)&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Krzysiek&lt;/em&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4587187409155153324-7077429766411158690?l=kolorowysmakorientu.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kolorowysmakorientu.blogspot.com/feeds/7077429766411158690/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kolorowysmakorientu.blogspot.com/2009/12/koh-phuket.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4587187409155153324/posts/default/7077429766411158690'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4587187409155153324/posts/default/7077429766411158690'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kolorowysmakorientu.blogspot.com/2009/12/koh-phuket.html' title='Koh Phuket'/><author><name>Gosia i Krzysiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013935854168097914</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/-piqTJyqs0Fg/TlFuklw8YZI/AAAAAAAANu8/eOnhcxscaaQ/s220/258617_10150206155807280_793842279_7013012_5294914_o.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh5.ggpht.com/_TdBOHM2PCSE/SyJZtVKyINE/AAAAAAAALW0/fWSSdhmnNQg/s72-c/PhuketThailand.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4587187409155153324.post-1394995011941207442</id><published>2009-12-05T15:38:00.001+01:00</published><updated>2010-10-12T03:18:18.416+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Malezja'/><title type='text'>Langkawi</title><content type='html'>Naszym kolejnym punktem przeznaczenia byla oddalona o ok. 80 km od glownego ladu polozona na Morzu Andamanskim malezyjska wyspa Langkawi. Po pobycie na tlocznym Penangu byla to dla nas swietna odskocznia i miejsce totalnego relaksu. Zadecydowaly o tym czyste i piekne plaze, naprawde turkusowe morze, palmy wiszace nad brzegiem oraz niewielu turystow. Pomimo szkolnych wakacji i muzulmanskich swiat (szczyt sezonu) plaze byly puste i ciche. To tez paradoksem moze sie wydawac, ze nie moglismy znalezc zakwaterowania. Powodem tego jest styl zycia Muzulmanow (stanowia wiekszosc wyznaniowa), ktorzy stronia od alkoholu, imprez i spedzania czasu na plazy. Infrastruktura turystyczna nie jest tak bardzo rozwinieta, ale dzieki temu walory przyrodnicze wyspy nie sa mocno naruszone. Dlatego Langkawi to idealne miejsce na wypoczynek, a dodatkowo strefa bezclowa. Normalnie w Malezji sklepowa cena malego piwa to rownowartosc 7 zl, a tam ok. 1,5 zl:). Wiekszosc czasu spedzilismy w miejscowosci Cenang polozonej na zachodnim wybrzezu wyspy. &lt;br /&gt;Mimo ze Langkawi uwazana jest za jedna z najbardziej turystycznych miejsc w Malezji to wedlug nas wciaz pozostaje przyjemna i nie zniszczona przez hotelowa infrastrukture, a takze bez tlumy turystow (szczegolnie tych bialych).&lt;br /&gt;Pogoda na wyspie nie byla najlepsza , ale pobyt w Cenangu umili nam wspaniali ludzie w barze Rafii's w ktorym spedzalismy wiekszosc czasu. Tanie piwko, pyszne jedzenie i swietna muzyka, a to wszystko nad samym brzegiem morza. Barmani z Rafii's to czterech przyjaciol z roznych stron swiata w wieku ok. 50 lat, niesamowicie przyjacielsko nastawieni do wszystkich przybylych. Czulismy sie z nimi jak w domu i mimo roznicy wieku swietnie sie dogadywalismy. Moze i na Langkawi nie spotkalo nas nic ekscytujacego, to przez wspaniala atmosfere zapamietamy to miejsce na dlugo. &lt;br /&gt;Malezja jest naprawde piekna i jestesmy nia totalnie zauroczeni. Ze wszystkich krajow, ktore juz widzielismy wydaje sie byc najbardziej warta odwiedzenia: piekna, nienaruszona przez czlowieka natura; wspaniale widoki; bardzo otwarci i przyjazni mieszkancy, mowiacy swietnia po angielsku (nie oceniaja cie wedlug grubosci portfela jak w innych krajach azjatyckich) a takze nowoczesnosc i brak tlumow turystow sprawia, ze jest to dla nas kraj numer 1:).&lt;br /&gt;&lt;table style="width:194px;"&gt;&lt;tr&gt;&lt;td align="center" style="height:194px;background:url(http://picasaweb.google.pl/s/c/transparent_album_background.gif) no-repeat left"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/kshysztoff/LangkawiMalesia?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh4.ggpht.com/_TdBOHM2PCSE/Sxp-OWaF4LE/AAAAAAAALDk/7EKX5zsjmbc/s160-c/LangkawiMalesia.jpg" width="160" height="160" style="margin:1px 0 0 4px;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align:center;font-family:arial,sans-serif;font-size:11px"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/kshysztoff/LangkawiMalesia?feat=embedwebsite" style="color:#4D4D4D;font-weight:bold;text-decoration:none;"&gt;Langkawi (Malesia)&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Gocha i Krzych&lt;/em&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4587187409155153324-1394995011941207442?l=kolorowysmakorientu.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kolorowysmakorientu.blogspot.com/feeds/1394995011941207442/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kolorowysmakorientu.blogspot.com/2009/12/langkawi.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4587187409155153324/posts/default/1394995011941207442'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4587187409155153324/posts/default/1394995011941207442'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kolorowysmakorientu.blogspot.com/2009/12/langkawi.html' title='Langkawi'/><author><name>Gosia i Krzysiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013935854168097914</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/-piqTJyqs0Fg/TlFuklw8YZI/AAAAAAAANu8/eOnhcxscaaQ/s220/258617_10150206155807280_793842279_7013012_5294914_o.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh4.ggpht.com/_TdBOHM2PCSE/Sxp-OWaF4LE/AAAAAAAALDk/7EKX5zsjmbc/s72-c/LangkawiMalesia.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4587187409155153324.post-7498530145902450145</id><published>2009-12-01T15:39:00.002+01:00</published><updated>2010-10-12T03:21:17.302+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Malezja'/><title type='text'>Penang</title><content type='html'>Na wyspe Penang dotarlismy jak zwykle stopem a nastepnie publicznym promem. Jest tez mozliwosc dojechania mostem, laczacym ja z glownym ladem - widac go na jednym ze zdjec - ma ponad 8km! Poczatkowo po dotarciu na miejsce troche sie rozczarowalismy. Chcielismy sie przede wszystkim zrelaksowac, popluskac w turkusowym morzu i polezec na plazy. Jednak jak sie okazalo woda nie byla tak czysta jakiej oczekiwalismy a plaza bardzo zatloczona przez wlasnie zaczynajaca szkolna przerwe wakacyjna. Z tego tez powodu mielismy bardzo duze problemy ze znalezieniem miejsca noclegowego. Poddenerwowani krecilismy sie po ulicach nie wiedzac gdzie spedzimy noc. Az tu nagle, jak to zwykle z naszym fartem bywa pojawil sie Mr Nor - dyrektor poczty i zaproponowal nam pokoj w swoim mieszkaniu po bardzo przystepnej cenie (ok 4 razy mnie niz w okolicy), po czym powiedzial ze mozemy dac ile uwazamy:). Czowiek ten okazal sie niezwykle przyjacielski i pomocny. Pokazal nam wiele miejsc wartych odwiedzenia a nawet pozyczyl nam swoj motocykl na wycieczke wokol wyspy. (co okazalo sie wielka przysluga bo w Malezji, w przeciwienstwie do pozostałych krajów półwyspu, polularne  wypozyczanie jednośladu jest zabronione bez aktualnego prawajazdy).&lt;br /&gt;Plaza moze nie byla bardzo piekna ale czas, ktory spedzilismy na wyspie zaliczamy do najbardziej udanych. Poznalismy Holendra (studenta bedacego na rocznej praktyce w Bangkoku) z ktorym przegadalismy pol nocy popijajac piwo na plazy. Wjechalismy kolejka na najwyzszy szczyt wyspy 850mnpm, z ktorego rozciagal sie przepiekny widok. Jak zwykle kosztowalismy kuchni, ktora tu na Penangu jest niezwykla bo nawet najprostrza potrawa to niebo dla podniebienia:) Ciekawym doswiadczeniem byl slodki deser lodowy podany z kukurydza i czerwona fasola. Odwiedzilismy rowniez swiatynie zamieszkala przez jadowite weze. &lt;br /&gt;Dzieki temu ze poruszamy sie autostopem nasza podroz jest bogatsza o wiele nowych doswiadczen. Poznajemy ludzi ktorych normalnie majac pieniadze bysmy nie spotkali oraz widzimy miejsca niedostepne dla przecietnych turystow... &lt;br /&gt;&lt;em&gt;Gosia i Krzychu&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;table style="width:194px;"&gt;&lt;tr&gt;&lt;td align="center" style="height:194px;background:url(http://picasaweb.google.pl/s/c/transparent_album_background.gif) no-repeat left"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/kshysztoff/PenangMalesia?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh3.ggpht.com/_TdBOHM2PCSE/SxKn8DplfZE/AAAAAAAALBA/DEOEU6rffRY/s160-c/PenangMalesia.jpg" width="160" height="160" style="margin:1px 0 0 4px;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align:center;font-family:arial,sans-serif;font-size:11px"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/kshysztoff/PenangMalesia?feat=embedwebsite" style="color:#4D4D4D;font-weight:bold;text-decoration:none;"&gt;Penang (Malesia)&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4587187409155153324-7498530145902450145?l=kolorowysmakorientu.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kolorowysmakorientu.blogspot.com/feeds/7498530145902450145/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kolorowysmakorientu.blogspot.com/2009/12/penang.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4587187409155153324/posts/default/7498530145902450145'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4587187409155153324/posts/default/7498530145902450145'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kolorowysmakorientu.blogspot.com/2009/12/penang.html' title='Penang'/><author><name>Gosia i Krzysiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013935854168097914</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/-piqTJyqs0Fg/TlFuklw8YZI/AAAAAAAANu8/eOnhcxscaaQ/s220/258617_10150206155807280_793842279_7013012_5294914_o.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh3.ggpht.com/_TdBOHM2PCSE/SxKn8DplfZE/AAAAAAAALBA/DEOEU6rffRY/s72-c/PenangMalesia.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4587187409155153324.post-598550727394964128</id><published>2009-11-29T17:24:00.001+01:00</published><updated>2010-10-12T03:22:44.016+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Malezja'/><title type='text'>Cameron Highlands</title><content type='html'>Nastepne miejsce na naszej trasie, do ktorego (juz zwyczajowo w Malezji) dostalismy sie stopem to polozona na wysokosci ok. 1500 - 2000 m wyzyna Cameron. Ze wzgledu na tak duza wysokosc, temeratura , ktora tu panuje jest o ok 15C nizsza i pozwala uprawe wielu odmian owocow (najczesciej truskawek:]) ale przede wszysatkim znanej w calej Azji ekskluzywnej herbaty Boh. Klimat, ktory tu panuje jest naprawde przyjemny a temepratura raczej nie przekracza 25C. Spedzilismy tu 3 dni, poruszajac sie rowniez autostopem po okolicznych plantacjach. Najpiekniejsze znich okazaly sie wspomniane wczesniej pola hebaciane, ktore zajmuja olbrzymia powierzchnie i czesto na baredzo stromych zboczach. Mielismy okazje zobaczyc jak wyglada zbior i pozniejsza fabryczna obrobka herbaty Boh. Odwiedzilismy rowniez plantacje motyli i insektow, a wiele z nich moglismy nawet wziac do reki. Ciekawe byly okazy 30cm-trowych patyczakow lub tych, ktore wygladaja jak liscie, rowniez bardzo duze. Ponadto potezne 200 letnie zolwie czy poprostu piekne egzotyczne kwiaty.&lt;br /&gt;Naprawde nam sie podoba to, ze w Malezji za tego typu atrakcje nie trzeba placic w ogole lub tylko symbolicznie... &lt;br /&gt;Jak zwykle uzekla nas rowniez kuchnia tego regionu:) wiele tanich restauracji o bardzo szerokim wyborze dan. Przykladowo w jedej knajpie mozna zjesc dania chinskie, tajskie, malezyjskie indyjskie i rowniez europejskie czy nawet ameryjkanskie a ceny nie przkraczaja 6,7 zl.  &lt;br /&gt;&lt;table style="width:194px;"&gt;&lt;tr&gt;&lt;td align="center" style="height:194px;background:url(http://picasaweb.google.pl/s/c/transparent_album_background.gif) no-repeat left"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/kshysztoff/CameronHighlandsMalesia?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh3.ggpht.com/_TdBOHM2PCSE/Sw0pNzALYJE/AAAAAAAAK_M/fOZGTINePJY/s160-c/CameronHighlandsMalesia.jpg" width="160" height="160" style="margin:1px 0 0 4px;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align:center;font-family:arial,sans-serif;font-size:11px"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/kshysztoff/CameronHighlandsMalesia?feat=embedwebsite" style="color:#4D4D4D;font-weight:bold;text-decoration:none;"&gt;Cameron Highlands (Malesia)&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;krzysiek&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;PS. Malezja to naprawde wspaniale miejsce, dlatego tak malo czasu przeznaczamy na odwiedzanie kafejek i tak zadko zamieszczamy pozsty - wybaczcie:)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4587187409155153324-598550727394964128?l=kolorowysmakorientu.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kolorowysmakorientu.blogspot.com/feeds/598550727394964128/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kolorowysmakorientu.blogspot.com/2009/11/kolejnym-miejscem-na-naszej-trasie-byl.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4587187409155153324/posts/default/598550727394964128'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4587187409155153324/posts/default/598550727394964128'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kolorowysmakorientu.blogspot.com/2009/11/kolejnym-miejscem-na-naszej-trasie-byl.html' title='Cameron Highlands'/><author><name>Gosia i Krzysiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013935854168097914</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/-piqTJyqs0Fg/TlFuklw8YZI/AAAAAAAANu8/eOnhcxscaaQ/s220/258617_10150206155807280_793842279_7013012_5294914_o.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh3.ggpht.com/_TdBOHM2PCSE/Sw0pNzALYJE/AAAAAAAAK_M/fOZGTINePJY/s72-c/CameronHighlandsMalesia.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4587187409155153324.post-8027428278360485134</id><published>2009-11-29T16:18:00.001+01:00</published><updated>2010-10-12T03:23:42.177+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Malezja'/><title type='text'>W dzungli</title><content type='html'>Kolejnym miejscem na naszej trasie byl najwiekszy i prawdopodobnie najstarszy na swiecie Park Narodowy Taman Nagara. Dostalismy sie do niego ze stolicy autostopem. Malzenstwo, ktore nas podwiozlo poswiecilo specjalnie dla nas pol dnia i ok. 400 km drogi. Podrozowanie po Malezji jest bardzo szybkie i przyjemne ze wzgledu na wiele autostrad i bardzo pomocnych ludzi. Trzydniowa wizyta w parku byla dla nas ciekawym przezyciem. Jest to typowy wilgotny las rownikowy, o czym mielismy sie okazje naprawde przekonac. Pora deszczowa w Malezji (ze wzgledu na bliskosc rownika) oznacza nieustanne calodobowe opady przez kilka miesiecy. Jest to zdecydowanie bardziej intensywny opad, niz ten znany Wam z Polwyspu Indochinskiego. 2 dni trekingu po prawdziwej dzungli byly dla nas nie lada wyczynem: wielkie pijawki, 3-centymetrowe mrowki i inne atrakcje tego typu:) Roslinnosc lasow deszczowych jest rownie imponujaca: stare i gigantyczne drzewa, wszedzie wijace sie liany czy epifity (pasozytnicze rosliny zyjace na konarach drzew). Niestety ze wzgledu  na calodzienne ulewne deszcze oprocz malp i malych gryzoni nie widzielismy tu wiekszych zwierzakow (moze lepiej:)). &lt;br /&gt;Malezja to niesamowity i chyba najpiekniejszy kraj, jaki kiedykolwiek w zyciu widzielismy. 70% panstwa to lasy, w tym w wiekszosci rownikowe. Pozdrozujac stopem mielismy okazje podziwiac niesamowite krajobrazy, gory krasowe i jaskinie do ktorych w np. Laosie trzeba dojsc czy dojechac. Tutaj wszystko jest na wyciagniecie reki. Kraj naprawde rzuca na kolana…&lt;br /&gt;&lt;table style="width:194px;"&gt;&lt;tr&gt;&lt;td align="center" style="height:194px;background:url(http://picasaweb.google.pl/s/c/transparent_album_background.gif) no-repeat left"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/kshysztoff/TamanNagaraMalesia?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh6.ggpht.com/_TdBOHM2PCSE/Sw0oHgmnglE/AAAAAAAAK1E/rwlvkMH1rag/s160-c/TamanNagaraMalesia.jpg" width="160" height="160" style="margin:1px 0 0 4px;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align:center;font-family:arial,sans-serif;font-size:11px"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/kshysztoff/TamanNagaraMalesia?feat=embedwebsite" style="color:#4D4D4D;font-weight:bold;text-decoration:none;"&gt;Taman Nagara (Malesia)&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Gosia&lt;/em&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4587187409155153324-8027428278360485134?l=kolorowysmakorientu.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kolorowysmakorientu.blogspot.com/feeds/8027428278360485134/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kolorowysmakorientu.blogspot.com/2009/11/cameron-highlands.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4587187409155153324/posts/default/8027428278360485134'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4587187409155153324/posts/default/8027428278360485134'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kolorowysmakorientu.blogspot.com/2009/11/cameron-highlands.html' title='W dzungli'/><author><name>Gosia i Krzysiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013935854168097914</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/-piqTJyqs0Fg/TlFuklw8YZI/AAAAAAAANu8/eOnhcxscaaQ/s220/258617_10150206155807280_793842279_7013012_5294914_o.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh6.ggpht.com/_TdBOHM2PCSE/Sw0oHgmnglE/AAAAAAAAK1E/rwlvkMH1rag/s72-c/TamanNagaraMalesia.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4587187409155153324.post-7777377917770112598</id><published>2009-11-22T14:29:00.000+01:00</published><updated>2009-11-29T17:51:52.184+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Malezja'/><title type='text'>Kuala Lumpur</title><content type='html'>W Kuala Lumpur zatrzymalismy sie u osoby z couchsurfingu. Jest to organizacja zrzeszajaca ludzi z calego swiata, ktorzy udostepniaja swoje mieszkania jako darmowe miejsca noclegowe, lub jak my:) poprostu z nich korzystaja. Naszym hostem byl Sree, Malezyjczyk pochodzenia indyjskiego. KL (bo tak je w skrocie nazywaja mieszkancy) to wspaniale miasto niczym nie przypominajace azjatyckich metropolii, ktore widzielismy wczesniej. To miejsce to prawdziwy miks kultur. Mozna tu zobaczyc ludzi pochodzacych ze wszystkich stron swiata, zyjacych wspolnie lub w wydzielonych dzielnicach. Mielismy okazje zobaczyc dwie z nich: Chinatown i Small India- to prawdziwe miasta w miescie. Dzielnice te maja swoja wlasne architekture, sklepy i restauracje a wszystko to dopasowane do potrzeb mieszkancow. Po wejsciu do dzielnicy indyjskiej od razu mozna bylo wyczuc zapach unoszacej sie w powietrzu curry czy tez zobaczyc multum kolorowych strojow i tandetnych blyskotek typowych dla stylu hinduskiego. Dzielnica chinska to potezny bazar pelen oryginalnych podrobek:) a takze wielu starganow z pyszna orientalna kuchnia. Jednak samo Kuala to czyste i bardzo nowoczesne miasto z wiezami Petronas gorujacymi nad nim, bedacymi najbardziej rozpoznawalna na swiecie wizytowka calego kraju. Petronas Twin Towers to 88- pietrowy budynek, ktory do niedawna byl najwyzsza budowla na swiecie (obecnie zajmuje 4. pozycje). Zroznicowana i nowatorska komunikacja pozwala przecietnemu turyscie zwiedzic miasto bez zadnego problemu. Gesta siec linii laczy ze soba cale KL; niektore sa bezobslugowe (nie ma w nich kierowcy) a inne to jednoszynowe pojazdy poruszajace sie po zawieszonym ponad ulicami torze (monotrail). Dzieki tak latwo dostepnej komunikacji udalo nam sie zobaczyc glowne atrakcje w ciagu jednego dnia. Kula jest naprawde zachwycajace. Oprocz nowoczesnych wiezowcow i tradycyjnej kolonialnej architektury zobaczyc tu mozna takze duzo zieleni. Wystarczy przejsc spacerem kilkanascie minut od centrum i naszym oczom ukazuja sie parki pelne jeziorek i pieknych ogrodow botanicznych z niezwyklymi zwierzetami. Spacerujac po jednym z nich na chodniku napotkalismy okolo metrowa jaszczurke. Bylo to ciekawe zjawisko majac na uwadze bliskosc cywilizacji. &lt;br /&gt;Ogolnie w KL spedzilismy trzy  bardzo przyjemne dni a czas ten jeszcze bardziej umilili nam mieszkancy, ktorzy sa bardzo otwarci i pomocni. Ich wielka zaleta jest rowniez znajomosc jezyka angielskiego. Uzywaja go nawet w mowie potocznej, jest to tzw. malezyjski jezyk ulicy; w codziennej mowie dodaja duzo angielskich wtracen. Bardzo nam to ulatwilo zwiedzanie i poruszanie sie po miescie.&lt;br /&gt;Ze stolicy Malezji wydostalismy sie miejska kolejka a nastepnie na austostardzie bardzo latwo zlapalismy stopa do Narodowego Parku Taman Nagara, w ktorym obecnie jestesmy...     &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Gosia i Krzysiek&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;table style="width:194px;"&gt;&lt;tr&gt;&lt;td align="center" style="height:194px;background:url(http://picasaweb.google.pl/s/c/transparent_album_background.gif) no-repeat left"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/kshysztoff/KualaLumpur?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh4.ggpht.com/_TdBOHM2PCSE/Swk8v9jQBxE/AAAAAAAAKrw/V63URpWD8qk/s160-c/KualaLumpur.jpg" width="160" height="160" style="margin:1px 0 0 4px;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align:center;font-family:arial,sans-serif;font-size:11px"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/kshysztoff/KualaLumpur?feat=embedwebsite" style="color:#4D4D4D;font-weight:bold;text-decoration:none;"&gt;Kuala Lumpur&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4587187409155153324-7777377917770112598?l=kolorowysmakorientu.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kolorowysmakorientu.blogspot.com/feeds/7777377917770112598/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kolorowysmakorientu.blogspot.com/2009/11/kuala-lumpur.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4587187409155153324/posts/default/7777377917770112598'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4587187409155153324/posts/default/7777377917770112598'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kolorowysmakorientu.blogspot.com/2009/11/kuala-lumpur.html' title='Kuala Lumpur'/><author><name>Gosia i Krzysiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013935854168097914</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/-piqTJyqs0Fg/TlFuklw8YZI/AAAAAAAANu8/eOnhcxscaaQ/s220/258617_10150206155807280_793842279_7013012_5294914_o.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh4.ggpht.com/_TdBOHM2PCSE/Swk8v9jQBxE/AAAAAAAAKrw/V63URpWD8qk/s72-c/KualaLumpur.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4587187409155153324.post-4932749390925824466</id><published>2009-11-19T15:09:00.003+01:00</published><updated>2011-01-18T19:26:59.459+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wietnam'/><title type='text'>Hanoi i Zatoka Ha Long</title><content type='html'>Hanoi okazalo sie dla nas malo interesujacym miastem. Glowne atrakcje to muzea i monumentalne obiekty rzadowe. Odwiedzilismy kilka z nich, min. muzeum wojny gdzie mozna bylo zobaczyc sprzet wojskowy uzywany przez amerykanow i wietnamczykow podczas panujacej tu wojny w latach 1965-75 obejrzec z bliska odrzutowce i pojazdy wyeksponowane na sporej powierzchni dookola obiektu. Z racji tego iz jest to stolica to nie dziwil nas fakt ogromu miejsc tego typu ale my zdecydowanie bardziej wolimy podziwiac tutejsze cuda natury. dlatego tez zdecywoalismy sie udac nad zatoke Ha Long - obikt wpisany na Liste Swiatowego Dziedzictwa Unesco. Krasowe formacje skalne przypominajace chinskie mogoty ale tym razem zalane wodami Morza Poludniowochinskieko. W miescie wykupilismy "wycieczke" :] (ok 20$) w ktora wliczony byl dojazd i powrot 170km od Ha Noi, czterogodzinny rejs lodzia po zatoce wrac z posielkiem oraz zwiedzaniem jaskin. Wiekszosc ludzi wykupuje kilku dniowy pobyt w tym obszarze lecz pogoda byla dosc slaba (okolo 10C) wiec te 4 godziny nam w zupelnosci starczyly. Na pokladzie poznalismy dwoch fajnych typkow czecha (z broda:D) i chinczyka studiujacego w USA. Mielismy dobra zabawe pokpiewajac z wietnamczykow usilujacych na kazdym kroku oszukiwac i naciagac turystow odwiedzajacych zatoke:) Druga dosc zabawna (moze troche nawet romantyczna) sytuacja byl fakt poproszenia o reke (na srodku zatoki Ha Long) przez jednego z amerykanow mieszkanki wiatnamu. Jeszcze bardziej zabawny byl fakt ze poznali sie przez internet 2 tygodnie wczesniej, ona za bardzo nie znala angielskiego a on wietnamskiego tymardziej:D. Meszczyzna ten ukleknal przy wszystkich i wkladajac jej pierscianek poprosil ja o reke! Nasz kolega chinczyk byl wybrany przez nich jaki nadworny fotograf tej jakze romantycznej sceny:D. &lt;br /&gt;Po powrocie z zatoki nastepnego dnia z rana udalismy sie na lotnisko skad azjatyckimi liniami air asia dostalismy sie do stolicy Maleji Kuala Lumpur. Hanoi z raci polozenia w zupelnie polnocnej czesci polwyspu okazalo sie dosc chlodne wiec Kuala gdzie jest okolo 28 jest naprawde fajne le o nim pozniej&lt;br /&gt;PS jutro postaramy sie dodac zdjecia.&lt;br /&gt;&lt;table style="width:194px;"&gt;&lt;tr&gt;&lt;td align="center" style="height:194px;background:url(http://picasaweb.google.pl/s/c/transparent_album_background.gif) no-repeat left"&gt;&lt;a href=http://picasaweb.google.com/kshysztoff/HanoiIZatokaHaLongVietnam#&gt;&lt;img src="http://lh4.ggpht.com/_TdBOHM2PCSE/Swk3bEdXN6E/AAAAAAAAKps/TG1Y7syF3G0/s160-c/HanoiIZatokaHaLong.jpg" width="160" height="160" style="margin:1px 0 0 4px;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align:center;font-family:arial,sans-serif;font-size:11px"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/kshysztoff/HanoiIZatokaHaLong?feat=embedwebsite" style="color:#4D4D4D;font-weight:bold;text-decoration:none;"&gt;Hanoi i Zatoka Ha Long&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Krzysiek&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4587187409155153324-4932749390925824466?l=kolorowysmakorientu.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kolorowysmakorientu.blogspot.com/feeds/4932749390925824466/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kolorowysmakorientu.blogspot.com/2009/11/hanoi-okazalo-sie-dla-nas-malo.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4587187409155153324/posts/default/4932749390925824466'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4587187409155153324/posts/default/4932749390925824466'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kolorowysmakorientu.blogspot.com/2009/11/hanoi-okazalo-sie-dla-nas-malo.html' title='Hanoi i Zatoka Ha Long'/><author><name>Gosia i Krzysiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013935854168097914</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/-piqTJyqs0Fg/TlFuklw8YZI/AAAAAAAANu8/eOnhcxscaaQ/s220/258617_10150206155807280_793842279_7013012_5294914_o.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh4.ggpht.com/_TdBOHM2PCSE/Swk3bEdXN6E/AAAAAAAAKps/TG1Y7syF3G0/s72-c/HanoiIZatokaHaLong.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4587187409155153324.post-5454598481014716711</id><published>2009-11-17T15:24:00.001+01:00</published><updated>2011-01-18T19:28:31.749+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wietnam'/><title type='text'>Mui Ne i Hoi An</title><content type='html'>Po 2 dniach pobytu w stolicy Kambodzy wsiedlismy w autobus i udalismy sie do Sajgonu - najwiekszego miasta Wietnamu. Po przekroczeniu granicy od razu odczulismy ze wjezdzamy do duzo bardziej rozwinietego panstwa niz poprzednie. Napotkany w busie Szwajcar mowil, ze Phnom Phen wyglada jak Sajgon przed 15 laty i wydaje sie ze mial racje. Czyste ulice, brak smrodu, typowego dla duzych azjatyckich miast, nowoczesna architektura i normalne taksowki zamiast rozgruchotanych, halasujacaych tuk tukow. Wiekszosc turystow zatrzymujacych sie w Sajgonie traktuje je jako baze wypadowa okolicznych atrakcji, glownie delty mekongu. My niestety z braku czasu zmuszeni bylismy szybko opuscic Cho Chi Min City, bo taka jest oryginalna nazwa tego miejsca, pochodzaca od nazwiska slynnego w calym kraju rewolucjonisty Cho Chi Mina. Jeszcze tego samego dnia wykupilismy tzw open tour ticket i udalismy sie na polnoc. Bilet ten pozwala dosc wygodnie (miejsca do spania) przejechac caly kraj az do Hanoi z mozliwoscia zatrzymania sie w wybranych miejscach. Skorzystalismy z tej mozliwosci i zatrzymalismy sie 250 km za Sajgonem w nadmorskim resorcie wypoczynkowym Mui Ne. Miejsce to bardzo nam sie spodobalo. Mimo wszechobecnych drogich i luksusowych hoteli z basenami, znalezlismy dla nas bardzo ladny hotelik w dobrej cenie i chyba po praz pierwszy z klima (innych nie bylo:P) Po blogim wypoczynku rano udalismy sie na plaze wyrownac nasze wiejsko opalone rekawki:D. bardzo przyjemnie spedzalismy czas kapiac sie w Morzu Poudniowo Chinskim i kosztujac wysmienitej lokalenj kuchni w plazowych (o dziwo bardzo tanich) knajpkach. Z powodu niuchronnie zblizajacej sie daty wylotu z Hanoi, niestaty juz po poludniu wsiedlismy w kolenjy bus do nastepnego wybranego przez miasta. Bylo nim Hoi An polozone jakies 600km na polnoc od Sajgomu. Przepiekna mala miejscowosc ukazujaca olbrzymie wplywy chinsko-japonskie jak rowniez francuskie, ktore mozna bylo zauwazyc glownie przepieknej architekturze miasta oraz kuchni. Mnustwo waskich uliczek z malutkimi sklepikami, gownie z lokalnym rekodzielem. Po wejsciu do nich wyroby czesto zapieraly dech w piersiach. Niestety ceny, dla nas biednych polskich backpakerow byly dosc zaporowe wiec ograniczulismy sie do recznie wykonanych, kolorowych miseczek z kokosa. Skosztowalismy tez lokalnego przymaku jakim byly tzw White Rose czyli krewetki zawijane w w cieniutkie ciasto ryzowe i gotowane na parze podawane z sosem czosnkowym oraz Wonthong czyli ponownie krewetki w tym samy ciescie lecz smazone w glebokim tluszczu podawane z wazywami - pychaota:). Niestety Hoi An rowniez opuscilismy bardzo szybko i udalismy sie do stolicy Wietnamu - Hanoi.&lt;br /&gt;PS niestety narazie nie mamy mozliwosci wrzucenia zdjec&lt;br /&gt;&lt;table style="width:194px;"&gt;&lt;tr&gt;&lt;td align="center" style="height:194px;background:url(http://picasaweb.google.pl/s/c/transparent_album_background.gif) no-repeat left"&gt;&lt;a href=http://picasaweb.google.com/kshysztoff/MuiNeIHoiAnVietnam#&gt;&lt;img src="http://lh3.ggpht.com/_TdBOHM2PCSE/Swk4eBaSCrE/AAAAAAAAKo4/UrDs6zxxDaE/s160-c/MuiNeIHoiAn.jpg" width="160" height="160" style="margin:1px 0 0 4px;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align:center;font-family:arial,sans-serif;font-size:11px"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/kshysztoff/MuiNeIHoiAn?feat=embedwebsite" style="color:#4D4D4D;font-weight:bold;text-decoration:none;"&gt;Mui Ne i Hoi An&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;krzysiek&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4587187409155153324-5454598481014716711?l=kolorowysmakorientu.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kolorowysmakorientu.blogspot.com/feeds/5454598481014716711/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kolorowysmakorientu.blogspot.com/2009/11/wietnam.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4587187409155153324/posts/default/5454598481014716711'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4587187409155153324/posts/default/5454598481014716711'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kolorowysmakorientu.blogspot.com/2009/11/wietnam.html' title='Mui Ne i Hoi An'/><author><name>Gosia i Krzysiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013935854168097914</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/-piqTJyqs0Fg/TlFuklw8YZI/AAAAAAAANu8/eOnhcxscaaQ/s220/258617_10150206155807280_793842279_7013012_5294914_o.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh3.ggpht.com/_TdBOHM2PCSE/Swk4eBaSCrE/AAAAAAAAKo4/UrDs6zxxDaE/s72-c/MuiNeIHoiAn.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4587187409155153324.post-5631096486532107695</id><published>2009-11-17T15:23:00.001+01:00</published><updated>2011-01-18T19:32:46.442+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kambodza'/><title type='text'>Phnom Penh</title><content type='html'>Bardzo podekscytowani po pobycie w Siem Reap wyruszylismy w dalsza droge. Kolejnym miejscem na naszej trasie byla stolica Kambodzy- Phnom Penh. No i niestety miasto to “lekko” zmienilo nasze opinie o kraju. Jak w kazdej metropolii nie brakuje tam smrodu, brudu i podejrzanych ludzi na ulicach. Miejsce noclegowe do ktorego trafilismy to jakby stworzona na potrzeby bialego mala dzielnica z ogolniedostepnymi narkotykami, prostytutkami i innymi rozrywkami tego typu. Bylo to dla nas dosc odrzucajace, jednak co niektorzy biali dobrze sie tam  bawili. Ku naszemu zdziwieniu dzielnice oprocz Azjatow zamieszkiwali rowniez Afrykanczycy. &lt;br /&gt;Phnom Penh to miasto, gdzie czlowiek zderza z ciezka i bardzo bolesna przeszloscia Kambodzy. Pierwsza lekcja historii byla dla nas wizyta w Tuol Sleng- Muzeum Ludobojstwa, niegdysiejszej szkole wyzszej, a pozniej wiezieniach  i salach tortur. W latach 1975-1979 torturom poddano tu ok. 17 tys. tzw. wiezniow politycznych (w rzeczywistosci zwyklych obywateli). Tych, ktorzy je przezyli, wywozono i mordowano na pobliskich Polach Smierci. Wizyta w muzeum byla bolesnym i pouczajacym doswiadczeniem. Wplynal na to w duzej mierze nasz przewodnik, ktorego ojciec zameczony zostal na smierc wlasnie w tym miejscu. W muzeum zwiedzajacy zobaczyc moga zbiory zdjec portretowych, zmasakrowanych cial a takze przerazajace narzedzia tortur. Podczas horroru, jakiego Kambodzy stworzyli Czerwoni Khmerzy, a wlasciwie ich dyspotyczny przywodca Pol Pot zginelo ponad 2 miliony obywateli (7 mln zamieszkiwalo Kambodze przed rewolucja). &lt;br /&gt;Kolejne i rownie wazne miejsce, ktore odwiedzilismy to oddalone kilkanascie kilometrow od miasta, wczesniej wspomniane Pola Smierci, miejsce kazni tysiecy ludzi. Przed wejsciem na ten zbiorowy "cmentarz" widnieje pomnik- buddyjska stupa. Stupa ma przeszklone sciany i jest wypelniona ponad 5 tys. ludzkich czaszek ulozonych na pietnastu pietrach polek oraz koscmi i ubraniami wydobytymi z masowych grobow.&lt;br /&gt;Kazdy, kto ma przyjemnosc goscic w Kambodzy, a szczegolnie Phnom Penh nigdy nie powinien oceniac kraju z gory. Zawsze trzeba wziac poprawke na nieodlegla i tak bolesna historie i zauwazyc jak szybko Kambodza otrzasa sie z horroru wojen i rosnie w gore...&lt;br /&gt;&lt;table style="width:194px;"&gt;&lt;tr&gt;&lt;td align="center" style="height:194px;background:url(http://picasaweb.google.pl/s/c/transparent_album_background.gif) no-repeat left"&gt;&lt;a href=http://picasaweb.google.com/kshysztoff/PhnomPenhCambodia#&gt;&lt;img src="http://lh3.ggpht.com/_TdBOHM2PCSE/SwkzFzfjauE/AAAAAAAAKmk/s19QowCM794/s160-c/PhnomPenh.jpg" width="160" height="160" style="margin:1px 0 0 4px;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align:center;font-family:arial,sans-serif;font-size:11px"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/kshysztoff/PhnomPenh?feat=embedwebsite" style="color:#4D4D4D;font-weight:bold;text-decoration:none;"&gt;Phnom Penh&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Gosia&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4587187409155153324-5631096486532107695?l=kolorowysmakorientu.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kolorowysmakorientu.blogspot.com/feeds/5631096486532107695/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kolorowysmakorientu.blogspot.com/2009/11/bardzo-podekscytowani-po-pobycie-w-siem.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4587187409155153324/posts/default/5631096486532107695'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4587187409155153324/posts/default/5631096486532107695'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kolorowysmakorientu.blogspot.com/2009/11/bardzo-podekscytowani-po-pobycie-w-siem.html' title='Phnom Penh'/><author><name>Gosia i Krzysiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013935854168097914</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/-piqTJyqs0Fg/TlFuklw8YZI/AAAAAAAANu8/eOnhcxscaaQ/s220/258617_10150206155807280_793842279_7013012_5294914_o.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh3.ggpht.com/_TdBOHM2PCSE/SwkzFzfjauE/AAAAAAAAKmk/s19QowCM794/s72-c/PhnomPenh.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4587187409155153324.post-7007094146339111386</id><published>2009-11-11T17:24:00.001+01:00</published><updated>2011-01-18T19:34:06.258+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kambodza'/><title type='text'>Angkor</title><content type='html'>Po przekroczeniu granicy z Kambodza nasze odczucia byly dosc mieszane. Dziwne oplaty typu: za wyjazd z Laosu, pomiar temperatury ciala, wbicie stempla do paszportu czy w koncu oplata za usluge wystawiania wizy. Najbardziej jednak rozbawil nas wczesniej wspomiany pomiar temperatury. Gdyz byl on wykonywany urzadzeniem, ktore ja zanizalo. W rezultacie wszyscy zdrowi, chcacy wjechac do kraju mieli 35,6 °C, a u chorych termometr wykazywal normalna temperature. Tak wiec pomiar ten byl wykonywany tylko i wylacznie w celu zarobkowym, a nie bezpieczenstwa.&lt;br /&gt;Podczas dalszej drogi rzucilo nam sie w oczy, ze Kambodza to ubogi kraj. Wioski to rozpadajace sie bambusowe domy, przykryte palmowymi lisciami ze sterta smieci dookola. Jednak krajobraz wokol to przepiekna zielen dojrzewajcego ryzu skapanego w promoieniach zachodzacego slonca.&lt;br /&gt;Po 14 godzinach drogi udalo nam sie dostac do miejsca przeznaczenia. Siem Reap to centrum wypadowe glownej atrakcji Kambodzy- najwiekszego na swiecie kompleksu swiatyn Angkor. Miasto jest swietnie przygotowane na przyjecie tysiecy turystow. Klimatyczne knajpki, ekskluzywne restauracje i hotele, a takze tanie Guset Housy- kazdy tu znajdzie cos dla siebie. &lt;br /&gt;Siem Reap nie istnial by jednak bez Angkor. Odkryty przypadkiem w XIX w. kompleks ponad tysiaca swiatyn zajmuje powierzchnie ok. 400 km². Pochodzace ze wczesnego Sredniowiecza przepiekne budowle i posagi sa dowodem panowania w tym regionie religii hinduistycznej ktora teraz odsunieta zostala nab ok przez buddyzm.&lt;br /&gt;Przez 3 dni zwiedzania swiatyn na rowerach i tak nie udalo nam sie zobaczyc wszystkiego. Mamy nadzieje, ze chociaz w malym stopniu zdjecia oddadza Wam klimat tego niesamowitego miejsca. &lt;br /&gt;W Siem Reap urzekli nas rowniez mieszkancy. Pomimo zawodowej nachalnosci okazali sie swietnymi rozmowcami z poczuciem humoru i niezwyklymi zdolnosciami jezykowymi. Khmerowie sa bardzo przyjazni i pomocni. Przykladem moze byc zachowanie szefa jednego z hoteli, który z powodu søabych warunków postanowilismy  opuscic, na co on zaproponowal nam darmowe przewiezienie do wybranego przez nas nowego miejsca noclegowego. Docelowo wyladowalismy w ladnie urzadzanym i czystym hostelu w zacisznej czesci miasta z darmowym netem i rowerami za jedyne 3 dolary od glowy. Kambodza to swietne miejsce I chcielibysmy tu dluzej zostac ale nie stety czas nas goni. Jutro rano jedziemy do stolicy – Phnom Phen.&lt;br /&gt;PS Goska sie najadla pieczywa czosnkowego i capi od niej mega!:P&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Gosia i Krzysiek&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;table style="width:194px;"&gt;&lt;tr&gt;&lt;td align="center" style="height:194px;background:url(http://picasaweb.google.pl/s/c/transparent_album_background.gif) no-repeat left"&gt;&lt;a href=http://picasaweb.google.com/kshysztoff/AngkorTemplesCambodia#&gt;&lt;img src="http://lh5.ggpht.com/_TdBOHM2PCSE/SvhXqz4WKAE/AAAAAAAAKeY/P37QAo0CoDU/s160-c/AngkorTemples.jpg" width="160" height="160" style="margin:1px 0 0 4px;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align:center;font-family:arial,sans-serif;font-size:11px"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/kshysztoff/AngkorTemples?feat=embedwebsite" style="color:#4D4D4D;font-weight:bold;text-decoration:none;"&gt;Angkor Temples&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4587187409155153324-7007094146339111386?l=kolorowysmakorientu.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kolorowysmakorientu.blogspot.com/feeds/7007094146339111386/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kolorowysmakorientu.blogspot.com/2009/11/angkor.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4587187409155153324/posts/default/7007094146339111386'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4587187409155153324/posts/default/7007094146339111386'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kolorowysmakorientu.blogspot.com/2009/11/angkor.html' title='Angkor'/><author><name>Gosia i Krzysiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013935854168097914</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/-piqTJyqs0Fg/TlFuklw8YZI/AAAAAAAANu8/eOnhcxscaaQ/s220/258617_10150206155807280_793842279_7013012_5294914_o.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh5.ggpht.com/_TdBOHM2PCSE/SvhXqz4WKAE/AAAAAAAAKeY/P37QAo0CoDU/s72-c/AngkorTemples.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4587187409155153324.post-7027535718839566460</id><published>2009-11-10T17:30:00.001+01:00</published><updated>2011-01-18T19:35:17.796+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Laos'/><title type='text'>Are you guys goin' for tubing?</title><content type='html'>Po zdecydowanie malo komfortowej podrozy, maksymalnie upakowanym miniwanem (13 osob) marki Daewoo, na plycie podlogowej nie wiekszej niz ta od Lanosa:) dostalismy sie do miejscowosci Vang Vieng. Na szczescie wszystkie niedogodnosci rekompensowaly nam piekne widoki gor krasowych, przypominajace wygladem chinskie mogoty. Poczatkowo miasteczko nie zachwycilo nas wcale- kurz na ulicach, tandetne stioska z ciuchami oraz kiczowate Guset Housy. Szybko jednak zmienilismy zdanie o Vang Vieng. Okazalo sie ze to niepozorne miasteczko to jedna wielka impreza, a bialych ludzi spotkac tu mozna czesciej niz lokalnych. Miejsce slynie z niezliczonej ilosci knajpek, w ktorych przez cale dnie puszczany jest popularny serial “Przyjaciele”, przy ktorym bialy czlowiek pozywic sie moze pizza oraz innymi europejskimi i lokalnymi przysmakami (w bardzo dobrej cenie). Jednak najwieksza rozrywka miasteczka jest “tubing”- czyli splyw na wielkich samochodowych dentkach w dol rzeki Song. Teoretycznie zajmuje on okolo 3 godzin ale po zaliczeniu wszystkich atrakcji mozna zajac nawet caly dzien.  Tuk-tuki podwoza ludzi w gore rzeki, skad uczestnicy zabawy wraz z oponami dryfuja z pradem z powrotem do miasta. Sprawa wydaje sie bardzo prosta, gdyby nie usiane wzdluz rzeki glosne bary oferujace skoki na linach do rzeki, olbrzymie slizgawaki oraz darmowe drinki i roznego rodzaju odurzacze. Oprocz imprez nad rzeka nie brakuje ich rowniez w miesteczku. Wieczorami nie jest ciezko spotkac zmeczaona (czytaj pijana) mlodziez wracajaca z tubingu i zarazem zmierzajaca dalej sie bawic do okoliczneych barow. Taki styl zycia powoduje ze ludzie przybywajacy do Vang Vieng zapominaja o rzeczywistosci i zatrzymuja sie tutaj na wiele tygodni a nawet miesiecy. Najpopularniejsze bary w miescie obslugiwane sa przez Europejczykow, muzyka jest typowo europejska a alkohol podawany w litrowych wiaderkach, zwanych Whiskay Bucket:] (WhyskayLaoLao + Redbull + Pepsi + duzo lodu = ok 4zl)  co tworzy dosc nietypowy klimat, mozna powiedziec, ze biali stworzyli sobie swoj wlasny raj w Azji. Nas to miejsce rowniez zatrzymalo az na 5 dni ale nie zalujemy:P &lt;br /&gt;Oprocz “tubingu” i innych atrakcji na rzece, okolice Vang Vieng to zapierajace dech w piersiach widoki na krasowe gory, przepiekne laguny idealne do plywania z turkusowa woda rzeki Song oraz olbrzymie jaskinie, ktorych sa niezliczone ilosci (czesto zalane woda i z mozliwoscia plywania w nich). Miejsca te oddalone po kilka kilometrow od miasta zwiedzic mozna rowerem badz na skuterze, my wybralismy wersje dla leniwych (czytaj: skuter). &lt;br /&gt;Po “wielkim wywczasie” w Van Vieng pokonujemy setki kilometrow na poludnie, az pod granice kambodzanska, do miejscowosci Si Phan Don, polozonej na jednej z “4-tysiecy wysp” na Mekongu. Poczatkowym planem bylo szybkie przemieszczenie sie z wioski na bardziej interesujace wyspy, jednak choroba Krzyska zblokowala nas tutaj na 2 kolejne dni, po czym z braku czasu zrezygnowalismy z wypadu na dalsze wysepki. Nie czekajac dlugo zakupilismy bilety do kambodzanskiego Siem Reap.&lt;br /&gt;&lt;table style="width:194px;"&gt;&lt;tr&gt;&lt;td align="center" style="height:194px;background:url(http://picasaweb.google.com/s/c/transparent_album_background.gif) no-repeat left"&gt;&lt;a href=http://picasaweb.google.com/kshysztoff/VangViengLaos#&gt;&lt;img src="http://lh5.ggpht.com/_TdBOHM2PCSE/SvhUd0k2wdE/AAAAAAAAKc0/j51eIIgm1b8/s160-c/VangVieng.jpg" width="160" height="160" style="margin:1px 0 0 4px;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align:center;font-family:arial,sans-serif;font-size:11px"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/kshysztoff/VangVieng?feat=embedwebsite" style="color:#4D4D4D;font-weight:bold;text-decoration:none;"&gt;Vang Vieng&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Gosia i Krzysiek&lt;/em&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4587187409155153324-7027535718839566460?l=kolorowysmakorientu.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kolorowysmakorientu.blogspot.com/feeds/7027535718839566460/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kolorowysmakorientu.blogspot.com/2009/11/vang-vieng.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4587187409155153324/posts/default/7027535718839566460'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4587187409155153324/posts/default/7027535718839566460'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kolorowysmakorientu.blogspot.com/2009/11/vang-vieng.html' title='Are you guys goin&apos; for tubing?'/><author><name>Gosia i Krzysiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013935854168097914</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/-piqTJyqs0Fg/TlFuklw8YZI/AAAAAAAANu8/eOnhcxscaaQ/s220/258617_10150206155807280_793842279_7013012_5294914_o.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh5.ggpht.com/_TdBOHM2PCSE/SvhUd0k2wdE/AAAAAAAAKc0/j51eIIgm1b8/s72-c/VangVieng.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4587187409155153324.post-7179415493962735137</id><published>2009-11-06T00:50:00.001+01:00</published><updated>2011-01-18T19:37:26.835+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Laos'/><title type='text'>Luang Prabang</title><content type='html'>Ostatnio dawno sie nie odzywalismy, poniewaz mocno zabawilsimy w kolejnej miesjcowosci Vang Vieng, ale o tym pozniej...&lt;br /&gt;Teraz kilka slow o najpiekniejszym miasteczku Laosu- Luang Prabang. Zdjecia z tego miejsca udalo nam sie wrzucic wczesniej. Miasto slynie z pieknej kolonialnej architektury, swiatyn oraz unikatowych nocnych bazarow. Jego okolice zdobia piekne wodospady, w ktorych zarzyc mozna orzezwiajacych kapieli oraz jaskinie nad brzegiem Mekongu. Pomimo wygorowanych cen (spowodowanych naplywem duzej liczby turystow) miasto bardzo nas oczarowalo. To w Luang Prabang rzeka Nam Khan wplywa dop Mekongu, tworzac piekne widoki, niesamowity klimat oraz niezapomniane zachody slonca. Podczas pobytu zwyczajowo wynajelismy skuter, ktorego cena nawet po dlugim targowaniu byla 3-krotnie wyzsza niz w innych miastach, Dzieki naszej "pierdziawce" zobaczylismy 2 najwieksze atrakcje okolic Luang. Pierwsza z nich byla swiatynia polozona nad stromym brzegiem Mekongu w jaskini Pak Ou. Druga atrakcja to niezwykly wodospad Kuang Si, na ktory udalo nam sie wspiac. Jednak najwieksza zabawa byla kapiel i skoki do wody w dolnej czesci kompleksu. Miejsce o ktorym warto wspomniec to wznoszaca sie posrodku miasta gora Phu Si (czytaj: pussy:)), na ktorej zboczach znajduja sie przepiekne buddyjskie swiatynie. Podziwiac stad mozna niezwykla panorame miasta. Na koniec pobytu w Luang Prabang zaliczylismy impreze Halloween (czytaj: Zaduszki:)), na ktoprej popijajac najochydniejszy poncz w naszym zyciu:) poznalismy wiele fajnych osob oraz mielismy okazje zobaczyc pokaz mody tradycyjnej wystepujacych w Laosie wielu grup etnicznych. &lt;br /&gt;Po 4 dniach pobytu w Luang Prabang udalismy sie do Vang Vieng, najwiekszej imprezowni w Laosie, ale o tym w nastepnym odcinku...&lt;br /&gt;&lt;table style="width:194px;"&gt;&lt;tr&gt;&lt;td align="center" style="height:194px;background:url(http://picasaweb.google.com/s/c/transparent_album_background.gif) no-repeat left"&gt;&lt;a href=http://picasaweb.google.com/kshysztoff/LuangPrabangLaos#&gt;&lt;img src="http://lh5.ggpht.com/_TdBOHM2PCSE/Su2TQbs7-PE/AAAAAAAAKWI/7-fQ7_oddJU/s160-c/LuangPrabang.jpg" width="160" height="160" style="margin:1px 0 0 4px;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align:center;font-family:arial,sans-serif;font-size:11px"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/kshysztoff/LuangPrabang?feat=embedwebsite" style="color:#4D4D4D;font-weight:bold;text-decoration:none;"&gt;Luang Prabang&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Gosia i Krzysiek&lt;/em&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4587187409155153324-7179415493962735137?l=kolorowysmakorientu.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kolorowysmakorientu.blogspot.com/feeds/7179415493962735137/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kolorowysmakorientu.blogspot.com/2009/11/luang-prabang.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4587187409155153324/posts/default/7179415493962735137'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4587187409155153324/posts/default/7179415493962735137'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kolorowysmakorientu.blogspot.com/2009/11/luang-prabang.html' title='Luang Prabang'/><author><name>Gosia i Krzysiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013935854168097914</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/-piqTJyqs0Fg/TlFuklw8YZI/AAAAAAAANu8/eOnhcxscaaQ/s220/258617_10150206155807280_793842279_7013012_5294914_o.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh5.ggpht.com/_TdBOHM2PCSE/Su2TQbs7-PE/AAAAAAAAKWI/7-fQ7_oddJU/s72-c/LuangPrabang.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4587187409155153324.post-8753661697097767675</id><published>2009-10-31T12:38:00.001+01:00</published><updated>2011-01-18T19:39:14.436+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tajlandia'/><title type='text'>Welcome Laos</title><content type='html'>Jak sie spodziewalismy Laos okazal sie strzalem w 10. Odrazu po przeplynieciu na druga strone  rzeki Mekong (stanowiaca naturalna granice miedzy Tajlandia i Laosem) odczulismy wyrazna zmiane. Laos to kraj glownie rolniczy (tylko 20% populacji mieszka w miastach), ale od kilku lat takze glowny cel wielu backpackerow, totez  turystyka to drugi sposob utrzymania lokalnej ludnosci. Mieszkancy sa swietnie przygotowani na przyjmowanie przyjezdnych. Lokalna kuchnia z domieszka europejskiej, wysoki standard miejsc noclegowych i ogrom barow ze swietna atmosfera sprawiaja ze kraj ten obecnie cieszy sie wielkim zainteresowaniem.&lt;br /&gt;  Pierwsza noc spedzilismy w Huang Xai – malej granicznej wiosce, skad wykupilismy dwudniowy rejs w dol Mekongu do Luang Prabang. Byla to dluga drewniana lodz, wyposazona dosc spartansko ale widoki po drodze rekompensowaly wszystko. W polowie rejsu zatrzymalismy w malutkiej wiosce: Pek Bang. Ta czesc Laosu, ktora do tej pory widzielismy, to przede wszystkim wszechobecny spokoj i piekne widoki. Wszystkie miejscowosci wzdluz Mekongu leza na zboczu doliny tworzac w nich niepowtarzalna atmosfere z zachodami slonca nad rzeka. &lt;br /&gt; Zmiana, ktora zaobserwowalismy dotyczy rowniez napotykanych po drodze turystow. Tajlandia to niestety jak wiekszosc z Was wie swiatowe centrum sexturystyki. Na ulicach widac setki czesto podstarzalych, totalnie pijanych obcokrajcow (czytaj: Anglikow) w towarzystwie mlodocianych prostytutek (niezbyt pieknych). Na szczescie a Laosie poki co nie widac tego. Od trzech dni jestesmy w Luang Prabang- jest swietnie. Relacje napiszemy pozniej, bo teraz wychodzimy na Halloween Party:)&lt;br /&gt;&lt;table style="width:194px;"&gt;&lt;tr&gt;&lt;td align="center" style="height:194px;background:url(http://picasaweb.google.pl/s/c/transparent_album_background.gif) no-repeat left"&gt;&lt;a href=http://picasaweb.google.com/kshysztoff/ChiangRaiThailand#&gt;&lt;img src="http://lh5.ggpht.com/_TdBOHM2PCSE/SuVtDtYm1pE/AAAAAAAAKSE/J7SrV4_YaMk/s160-c/ChiangRai.jpg" width="160" height="160" style="margin:1px 0 0 4px;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align:center;font-family:arial,sans-serif;font-size:11px"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/kshysztoff/ChiangRai?feat=embedwebsite" style="color:#4D4D4D;font-weight:bold;text-decoration:none;"&gt;Chiang Rai&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Krzysiek  &lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4587187409155153324-8753661697097767675?l=kolorowysmakorientu.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kolorowysmakorientu.blogspot.com/feeds/8753661697097767675/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kolorowysmakorientu.blogspot.com/2009/10/welcome-laos.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4587187409155153324/posts/default/8753661697097767675'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4587187409155153324/posts/default/8753661697097767675'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kolorowysmakorientu.blogspot.com/2009/10/welcome-laos.html' title='Welcome Laos'/><author><name>Gosia i Krzysiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013935854168097914</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/-piqTJyqs0Fg/TlFuklw8YZI/AAAAAAAANu8/eOnhcxscaaQ/s220/258617_10150206155807280_793842279_7013012_5294914_o.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh5.ggpht.com/_TdBOHM2PCSE/SuVtDtYm1pE/AAAAAAAAKSE/J7SrV4_YaMk/s72-c/ChiangRai.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4587187409155153324.post-488390145173656656</id><published>2009-10-26T10:40:00.001+01:00</published><updated>2011-01-18T19:41:59.484+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tajlandia'/><title type='text'>Chiang Mai</title><content type='html'>Ostatnio post byl dosc spontaniczny, pisany w wielkim pospiechu podczas oczekiwania na autobus, dlatego postaramy sie to teraz nadrobic:)&lt;br /&gt;Chiang Mai jest miastem, ktore nie dokonca spelnilo nasze oczekiwania. Spodziewalismy sie mniejszego tloku i nizszych cen. Jedak oceniamy je jak najbardzej pozytywnie. Glowna atrakcja tego miejsca to najpiekniesza buddyjska swiatynia w Tajlandii, polozona na wzgorzu ponad 1000 mnpm, do ktorej dostalismy sie wypozyczonym skuterem. Mimo rusztowan, dookola glownej kopuly postanowilismy pokazac Wam zdjecia. Ta piekna budowala zrobila na nas niesmowite wrazenie, mamy nadzieje ze zdjecia choc po czesci to oddaja. &lt;br /&gt;Poza pieknymi swiatyniami jedna z najwiekszych atrakcji jest nocny bazar. Cale miasto (kazda ulica!) zamienia sie w wielkie targowisko, na ktorym mozna kupic wyroby artystyczne a takze skosztowac tutejszej kuchni:) Ponadto rzecz, ktora nas urzekla to niesamowicie pogodni mieszkancy i nieodzowny usmiech na ich twarzy. Wydaja sie byc bardzo zadowoleni z zycia nawet gdy ciezko pracuja za niewelka zaplate. Tajowie to bardzo spoleczny narod, uwielbiajacy wspolnie spedzac wolny czas. Tutaj rowniez postanowilismy skorzystac z masarzy, ktore w Tajlandi sa tak bardzo popularne i tanie. Czasami byly dosc bolesne:)&lt;br /&gt;Kolejne miasto na naszej trasie to Chiang Rai, ktore potraktowalismy jedynie jako przystanek na trasie do Laosu. Przy okazji udalo nam sie skorzystac z urokow lokalnej kuchni: sushi, krewetki, osmornice i inne tajskie przysmaki okazaly sie ciekawym doswiadczeniem:)&lt;br /&gt;&lt;table style="width:194px;"&gt;&lt;tr&gt;&lt;td align="center" style="height:194px;background:url(http://picasaweb.google.pl/s/c/transparent_album_background.gif) no-repeat left"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/kshysztoff/ChiangMai?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh5.ggpht.com/_TdBOHM2PCSE/SuVuUJLQfnE/AAAAAAAAKQM/PilCVtgD0_k/s160-c/ChiangMai.jpg" width="160" height="160" style="margin:1px 0 0 4px;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align:center;font-family:arial,sans-serif;font-size:11px"&gt;&lt;a href=http://picasaweb.google.com/kshysztoff/ChiangMaiThailand# style="color:#4D4D4D;font-weight:bold;text-decoration:none;"&gt;Chiang Mai&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obecnie jestesmy juz w Laosie. Dzis w poludnie, przeplywajac przez Mekong, przekroczylismy granice. Juz teraz czujemy ze kraj ten jest duzo spokojniejszy i mniej zatloczony niz Tajlandia. Bear Lao rulezz:D&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ps Jezeli chcecie dodac komentarz to wybierzcie opcje: Nazwa/adres URL zebysmy wiedzieli kto to napisal.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4587187409155153324-488390145173656656?l=kolorowysmakorientu.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kolorowysmakorientu.blogspot.com/feeds/488390145173656656/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kolorowysmakorientu.blogspot.com/2009/10/chiasng-mai.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4587187409155153324/posts/default/488390145173656656'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4587187409155153324/posts/default/488390145173656656'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kolorowysmakorientu.blogspot.com/2009/10/chiasng-mai.html' title='Chiang Mai'/><author><name>Gosia i Krzysiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013935854168097914</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/-piqTJyqs0Fg/TlFuklw8YZI/AAAAAAAANu8/eOnhcxscaaQ/s220/258617_10150206155807280_793842279_7013012_5294914_o.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh5.ggpht.com/_TdBOHM2PCSE/SuVuUJLQfnE/AAAAAAAAKQM/PilCVtgD0_k/s72-c/ChiangMai.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4587187409155153324.post-63931481634999083</id><published>2009-10-24T12:08:00.001+02:00</published><updated>2011-01-18T19:44:02.352+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tajlandia'/><title type='text'>Orginal replica &amp; same same but different</title><content type='html'>Jak widac po tytule posta jestesmy w Bangkoku:) Nasza podroz trwala dosc dlugo ale zarazem byla bardzo udana. Szczegolnie musimy pochwalic katarskie linie lotnicze. Poczawszy od bardzo milej obslugi, poprzez luksusowy samalot z prywatnymi komputerami w kazdym siedzeniu skonczywszy na szczoteczce do zebow i skarpetkach w zestawie dla kazdego pasazera:D&lt;br /&gt;Od wczoraj jestesmy w Bangkoku a za 30 min mamy bus do Chiang Mai. Stolica Tajlandii to istny raj dla imprezowiczow i uzaleznionych od zakupow (czytaj Gosia) :D. Udalo nam sie zobaczyc kilka pieknych swiatyn a nawet wejsc do nich za freeko (swieto narodowe). Ponadto uliczne knajpy i bary zaspokoja najbardziej wybredne podniebienie. Niestety czas ucioeka na autobus. Wiecej napiszemy z Chiang Mai&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table style="width: 194px;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="background: transparent url(http://picasaweb.google.com/s/c/transparent_album_background.gif) no-repeat scroll left center; height: 194px; -moz-background-clip: -moz-initial; -moz-background-origin: -moz-initial; -moz-background-inline-policy: -moz-initial;" align="center"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/kshysztoff/Bangkok?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh4.ggpht.com/_TdBOHM2PCSE/SuLXQsCEebE/AAAAAAAAKNw/gWRLPg4EGjo/s160-c/Bangkok.jpg" style="margin: 1px 0pt 0pt 4px;" width="160" height="160" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center; font-family: arial,sans-serif; font-size: 11px;"&gt;&lt;a href=http://picasaweb.google.com/kshysztoff/BangkokThailand# style="color: rgb(77, 77, 77); font-weight: bold; text-decoration: none;"&gt;Bangkok&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Gosia i Krzysiek&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4587187409155153324-63931481634999083?l=kolorowysmakorientu.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kolorowysmakorientu.blogspot.com/feeds/63931481634999083/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kolorowysmakorientu.blogspot.com/2009/10/orginal-replica-same-same-but-different.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4587187409155153324/posts/default/63931481634999083'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4587187409155153324/posts/default/63931481634999083'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kolorowysmakorientu.blogspot.com/2009/10/orginal-replica-same-same-but-different.html' title='Orginal replica &amp; same same but different'/><author><name>Gosia i Krzysiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013935854168097914</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/-piqTJyqs0Fg/TlFuklw8YZI/AAAAAAAANu8/eOnhcxscaaQ/s220/258617_10150206155807280_793842279_7013012_5294914_o.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh4.ggpht.com/_TdBOHM2PCSE/SuLXQsCEebE/AAAAAAAAKNw/gWRLPg4EGjo/s72-c/Bangkok.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4587187409155153324.post-2812194678077847050</id><published>2009-10-18T20:09:00.000+02:00</published><updated>2009-10-20T21:35:54.690+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Gdańsk'/><title type='text'>Przygotowania</title><content type='html'>Jak większość z was wie w tym roku za cel naszych azjatyckich podbojów obralismy sobie Półwysep Indochiński oraz Malajski. Dla tych, którzy nas nie znają wspomnę iż uczestnikami tego wyjazdu jest dwójka miłośników podróży Gosia Pacan oraz jej chłopak, autor tego posta w skromnej osobie Krzysztofa Kucharskiego:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Nasza dwumiesięczna podróż będzie wiodła przez pięć krajów tego wspaniałego obszaru. Zaczynamy ją 21 października wieczornym lotem z Gdańska do Londynu, z którego następnego dnia rano katarskimi liniami lotniczymi z międzylądowaniem w Dosze lecimy do stolicy Tajlandii - Bangkoku. Wyjazd ten podzieliliśmy na dwie części, z których w pierwszej odwiedzimy północną cześć Tajlandii, Laos, Kambodżę oraz Wietnam, kończąc ja w Hanoi, gdzie na 19 listopada mamy zarezerwowany lot do  Stolicy Malezji - Kuala Lumpur. W pozostałą części wyjazdu zamierzamy poświęcić na eksplorację Półwyspu Malajskiego oraz okolicznych wysp, przemieszczając się dalej na północ aby 15 grudnia zakończyć naszą podróż w Bangkoku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Na blogu tym postaramy się zamieszczać, najczęściej jak jest to możliwe relacje oraz zdjęcia z naszej podróży. Gorąco zachęcamy do odwiedzin naszej strony.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Krzysiek&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4587187409155153324-2812194678077847050?l=kolorowysmakorientu.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kolorowysmakorientu.blogspot.com/feeds/2812194678077847050/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kolorowysmakorientu.blogspot.com/2009/10/przygotowania.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4587187409155153324/posts/default/2812194678077847050'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4587187409155153324/posts/default/2812194678077847050'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kolorowysmakorientu.blogspot.com/2009/10/przygotowania.html' title='Przygotowania'/><author><name>Gosia i Krzysiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013935854168097914</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/-piqTJyqs0Fg/TlFuklw8YZI/AAAAAAAANu8/eOnhcxscaaQ/s220/258617_10150206155807280_793842279_7013012_5294914_o.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry></feed>
