Nasz pobyt na Bali ograniczylismy do dwoch dni w Permuteranie, a po powrocie z Gili Islands pozostalych pieciu dni w Ubudzie i Kucie.
Ubud slynie glownie z przepieknej i niepowtarzalnej balijskiej architektury oraz okolicznych majestatycznych swiatyn, rozsianych pomiedzy polami ryzowi i plantacjami kawy, do ktorych dotarlismy wynajetymi skuterami. W miescie jest wiele malych sklepikow z rekodzielem i lokalnych galerii, dlatego wielbiciele zakupow bedac na Bali chetnie odwiedzaja to miejsce. Dla osob takich jak my, z malym budzetem dobra alternatywa jest potezny bazar, na ktorym zaopatrzyc sie mozna w piekne pamiatki (Krzysiek z Jackiem kupili tyle talerzy, ze teraz ledwo nosza swoje plecaki:)).
Do Kuty pojechalismy w jednym celu - surfowania:) Oprocz tego, ze jest to jedna z lepszych serferskich miejscowek na swiecie, nie jest zbyt interesujacym i pieknym miejscem - korki, wszechobecne centra handlowe i potezne betonowe hotele powoduja, ze przypomina to bardziej zatloczone miasto niz rajska wyspe. Jednak nie podlega dyskusji, ze w Kucie surfing byl dla nas numerem 1. Przez 3 ostatnie dni pobytu na wyspie stawialismy nasze pierwsze kroki, podpatrujac wyczyny miejscowych surferow, czerpiac z tego niesamowita przyjemnosc. Jest to powod, dla ktorego w przyszlosci na pewno odwiedzimy jeszcze to miejsce.
Gosia i Krzysiek
Ubud, Bali (Indonesia) |
Pemuteran, Bali (Indonesia) |
Kuta, Bali (Indonesia) |
fot. Krzysiek, Jacek i Gosia
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz